23.11.2018 PEŁNIA - USZANOWANIE

Przyjrzyj się wzorcom, na podstawie których definiujesz siebie. Czy widzisz swoją autentyczną wartość poza pozorami, jakie wnoszą potencjalne sukcesy i porażki? Na ile potrafisz już dostrzegać i doceniać swój miarowy postęp oraz pamiętać na co dzień z wdzięcznością o tym, co ma autentyczną wartość - jak wiele już dane było Tobie poczuć, przeżyć, doświadczyć, dostrzec, zrozumieć, nauczyć  się.

Przez ostatnie 3 tygodnie, mechanika nieba mogła (każdemu w wymiarze osobistym) zafundować okazję, by na konkretnym tle (wielość prądów) dostrzec w sobie skonfliktowane bliźnięta. Lekcja ta kulminowała i służy przewartościowaniu swojej postawy wobec siebie, czyli sposobu w jaki mierzymy swoją wartość. Choć pozornie te dwa różne głosy w nas stoją w opozycji do siebie, to tak naprawdę doskonale uzupełniają się tworząc Pełnię – jednię zawierającą całą biegunowość: światło i cień, piękno i brzydotę, aktywność i bierność, motywację i zniechęcenie, prawdę i fałsz, autentyczność i pozory, itd. Ta polaryzacja ukazuje nam dwie skrajne postawy funkcjonujące w nas jednocześnie po to, abyśmy USZANOWALI ich obecność, a przez to wyciszyli się i znaleźli środek – akceptując, że część mnie ma jakieś wyobrażenia, oczekiwania, pragnienia i tworzy nacisk ku ich spełnieniu, a druga część nas kompletnie nie może się do tego zebrać, „przeskoczyć” tematu, sprostać oczekiwaniom, zmotywować i wywiązać się z planów. Nie jesteś żadną z tych części, ani żadna ta część nie definiuje całej Twojej Istoty. Wszystkie jednak są godne uwagi i niosą ze sobą potencjał rozwoju, ukrytą wartość dodatnią.  

Ważne, na jakim temacie/ obszarze życia to się „wysypało" i na ile konstruktywnie potrafimy tę lekcję spożytkować.

Być może jedna część Ciebie uważa, że „trzeba wziąć się w garść”, „należy zrobić tak, a tak” a druga część zniechęca się, wątpi, czuje się beznadziejna w tym temacie, a nawet ucieka od wszelkich wyobrażeń ideałów, powinności, nacisku i przymusu.

Zapytaj obie części siebie jak się czują? Czego chcą? Po prostu wysłuchaj odpowiedzi.  

Energia znaku Bliźniąt jako archetyp powietrzny reprezentuje myśli i komunikację. W konfiguracji z Jowiszem, który rozgościł się w swoim władającym znaku Strzelcu, w biegunie cienia może pojawić się motyw „zbyt wiele słów, a mało czynów”.  

W tym układzie – z Jowiszem w Strzelcu i Merkurym w retrogradacji, biegun cienia Bliźniąt jutrzejszej Pełni reprezentuje dwulicowość, hipokryzję, „ludzi, którzy składają się tylko ze słów”, dobre chęci niepoparte czynami, przeintelektualizowanie - czyli dużo słów i wielkich idei, mało konkretu i przełożenia na praktyczne zastosowanie – „wiem, wiem, ale nic z tego nie wynika”.

Wiedz, że z poziomu Czystego Światła zawsze jest głębszy sens i Coś tego wynika.  

Warto wykorzystać te energie, aby skomunikować się ze skonfliktowanymi bliźniętami w sobie. Ważne, aby ujrzeć, wysłuchać i przyjąć obie części i te sprzeczne postulaty – bez potrzeby opowiadania się po którejś ze stron, osądzania która część ma rację.

Pozwól sobie na to, aby znaleźć dziś czas dla siebie i odpowiedzieć sobie na takie pytania:

Na ile jest we mnie skłonność do oceniania swojej wartości przez pryzmat osiągnięć – sukcesów lub porażek?

Jaką mam ukrytą korzyść z umniejszania/ wywyższania swojego poczucia własnej wartości mierząc je przez pryzmat bilansu zysków i strat, spełnienia oczekiwań lub poczucia fiaska?

Na ile chcę/ potrafię/ wiem jak to jest, żyć w zdrowym wzorcu poczucia własnej wartości (bez potrzeby ulegania iluzji wartości wynikającej z surowej oceny postępów)?

Na ile zasługuję we własnych oczach na swoją własną aprobatę?

Na ile uzależniam swoje samopoczucie i poczucie własnej wartości od tego, czy sprostam jakimś wymaganiom?

Jaka intencja i motywacja leży pod naciskiem zrobienia/ osiągnięcia czegoś? 

Czego się obawiam? Co się może stać, gdy tego nie osiągnę?

Na ile muszę coś zrobić, aby móc poczuć się lepiej/ dać sobie aprobatę?

Na ile pozwalam sobie mieć całkowicie zdrowy i neutralny stosunek do wszelkich wymagań, wyobrażeń i postulatów, które miałyby uczynić mnie „lepszą wersją siebie”?

Na ile pozwalam sobie, aby zachować zdrowe samopoczucie bez względu na to, czy stanę na wysokości zadania?

Pamiętaj, że nie zawsze chodzi o sprostanie. Chodzi przede wszystkim o Twój stosunek wobec wyzwań, którym chcesz lub sądzisz, że należy sprostać. I o to, w jaki sposób postępy w tej materii (lub ich brak) wpływają na Twoją samoocenę? 

Na ile jest w Tobie potrzeba uzależniania swojej zdolności do samo aprobaty od tego, czy spełnisz jakieś oczekiwania?

To również dotyczy wyobrażeń i wymagań, które stawiamy innym. Gdy reagujemy z poziomu oceny spełnienia pewnej specyfikacji, nasza komunikacja z innymi zamienić się może łatwo w konflikt, ładunki winy i kary, licytację, przepychankę. Brak na aprobaty tego, co jest, ponieważ w głębi siebie sami uważamy, że coś „powinniśmy, aby stać się lepszą wersją siebie”. Gdy wpadniemy w to błędne koło, nigdy nie czujemy się wystarczająco dobrzy, bo zawsze mogło być „jeszcze lepiej

Przestań utożsamiać swoją autentyczną wartość z osiągnięciami. Sukcesy i porażki są tylko doświadczeniem, a nie  celem, a tym bardziej wskaźnikiem Twojej wartości. Nie jesteś swoim sukcesem, ani swoją porażką, chyba że masz zamiar sprowadzić całą swoją istotę wyłącznie do tego. Wtedy w swoich oczach będziesz tylko tym.

Pamiętaj, że obiektywnie żadne opinie i oceny nie definiują Twojej autentycznej istoty. Gdy je przyjmujesz bezrefleksyjnie, ograniczają jedynie Twój potencjał i zdolność, by czuć się dobrze, wyrażać siebie swobodnie, spodziewać się najlepszego, przyjmować to i cieszyć się śmiało.

Odpuść wszystko, co zmusza Cię do surowego osądu. Bez tego trudno będzie Ci dać sobie pozwolenie aby przyjmować Miłość, aby nagradzać siebie i w zdrowy sposób pomnażać chęć do istnienia, działania, czy budować trwałą i pozytywną motywację.

Pozwól sobie wrócić do zdrowego stosunku wobec wewnętrznych, sprzecznych postaw, które Ci się ukażą do uzdrowienia. Wysłuchaj zwaśnione w sobie bliźnięta, a pojawi się ich wspólny mianownik - pozytywny potencjał.

   

Katarzyna