17.01.2018 NÓW - CEL I STRATEGIA

Ostatnie dwa tygodnie zwieńczone Nowiem w Koziorożcu (dzisiejszej nocy z wtorku na środę) mogły nam już unaocznić i skrystalizować w bardzo konkretny, przyziemny sposób nowe intencje i cele – czego chcemy dokonać w bieżącym roku osobistym (którego charakter klaruje się od jesieni 2017, a ten rok trwa do września 2018, gdy rozpocznie się kolejny cykl osobisty). Obnażone zostaje wszystko, co wymaga reorientacji, co straciło ważność w codziennej strukturze zasad, z których utkany jest nasz aktualny stan, i co odchodzi, w związku z nowymi celami na horyzoncie 2018 roku. Najsilniej w tych procesach akcentuje się strategia działania i wzorzec odpowiedzialności, jako siła kształtująca zdolność do stawiania celów bardziej długoterminowych. Warto przyjrzeć się także swojemu obrazowi siebie w kontekście stosunku do stawiania własnych celów i urzeczywistniania autentycznych pragnień serca.  Dla niektórych osób skłonnych do zbytniego przywiązywania się do jakiegoś stanu, potrząśnięcie rzeczywistością, od której odpadają zużyte, zdezaktualizowane części, mogło być dość szokujące i trudne emocjonalnie, ponieważ nie zawsze czujemy się gotowi i chętni, by puścić względną pozycję i strefę komfortu, której kurczowo się trzymaliśmy. Gdy brniemy uparcie kombinując jak skleić coś, co się rozpada i co przestało nam służyć, może to owocować złością, bezradnością, utratą naturalnej energii życiowej, radości, poczucia wsparcia i wprowadzać w nas wewnętrzny chaos.  Być może nawet niektórzy przeżyli coś w rodzaju duchowej śmierci ego.  Ci, którym w ogóle trudno jest stawiać jakieś długofalowe cele i cierpliwie je realizować, mogą ponownie mierzyć się z poczuciem jałowości swoich działań, z brakiem dojrzałości w roli lidera swojej rzeczywistości, zdrowej motywacji i z blokadami, przez które ich działania są chaotyczne, bezwładne i mało efektywne, wywołując chęć ucieczki od rzeczywistości. Łatwo wtedy poddać się przytłoczeniu takim obrazem siebie, w którym czujemy się za słabi, aby zechcieć postawić sobie cel i do niego dążyć.  Pomiędzy jednym a drugim etapem (to, co odchodzi, to co nadchodzi), mogło pojawić się poczucie dezorientacji i utraty świadomej obecności w tu i teraz. To lekcja, która uczy, by w momentach uświadomienia sobie energii rozpadu, przestać popadać w iluzję „starych, dobrych czasów” i tęsknotę za czymś, co nie wróci i co mamy skłonność idealizować z powodu projekcji obaw i oczekiwań wobec przyszłości. Nie da się żyć wyobrażeniami o przeszłości i przyszłości. Potrzebne są dobrze uziemione działania Teraz, aby świadomie stworzyć sobie wariant, w którym poczujemy się dobrze i do którego z radością dążymy.  Wiele impulsów, pomysłów i spostrzeżeń, które stały się okazją do wnikliwej rewizji pokazując nam nowy kierunek w kontekście adaptacji do nadchodzących zmian, wskazuje na to, żeby zaprzestać ucieczki lub wymuszania zdarzeń, a w zamian otworzyć się na nowe inspiracje, działać skrupulatnie, małymi krokami do celu - cierpliwie, dokładnie i uczciwie budując zdrowe podwaliny i licząc się z tym, że owoce tej pracy zobaczymy dopiero za jakiś czas.  Struktura życia zostaje poddana ocenie z punktu widzenia odpowiedzialności, kompetencji, autorytetu i wykonalności założeń teoretycznych (np. realizacja pragnień). Cele prowadzące do stopniowej reorganizacji rzeczywistości wymagają możliwie jak największej elastyczności i wyczucia „sprzyjających wiatrów” dla naszego statku.

Nów w Koziorożcu zachęca do ostatecznego pożegnania z iluzją stabilności uzależnianej od osiągnięcia i utrzymania konkretnego stanu, otwierając w ten sposób na naturalny wzorzec poczucia własnej wartości, ochrony, pieczy i stabilności życiowej. To doskonały czas na emocjonalne porządki i redukcję tego, co może obciążać i przytłaczać, co wzbudza opór przed zmianą, poczucie zagubienia i trudność zaufania naturalnym procesom życia. Zamrożone Zimą energie dają nam czas na to, by przyjrzeć się dokładnie sytuacji i opracować plan działania, uwzględniwszy aktualizacje i wszystkie poprawki.  Te odczucia stają się istotnym wskaźnikiem tego, co do przepracowania, wraz z tendencją do zwątpienia w swoją zdolność adaptacji i lęku przed rozpadem znajomej struktury. Dzięki temu, będziemy mgli wystarczająco skupić się na realnych celach i kolejnych krokach działania, pozbywając się ograniczeń i rozproszenia życiowej energii na destruktywne emocje, które więzią umysł w projekcjach straty, niszcząc wiarę w siebie i w to, że wszystko dzieje się dla Najwyższego Dobra w doskonałej synchronii rzeczy we wszechświecie.  Mogą ukazać się nowe pragnienia i priorytety, które dają okazję ku temu, by namacalnie rozpoznać, na ile są dostrojone do autentycznych pragnień Serca, za którymi warto podążać. Część osób tkwiących w toksycznych strukturach i relacjach może wręcz poczuć ulgę z powodu perspektywy zmian i możliwości zaczęcia na nowo. Jednak ci, których sposobem na rozwiązanie trudności jest ucieczka od samych siebie, wypatrywać będą układu zastępczego, który oszczędzi im konfrontacji z blokadami rozwoju i pozwoli przyjąć bierną pozycję wobec własnego życia. Ryzyko takiej postawy tkwi w rezygnacji z aktywnego udziału w kreacji swojego życia na rzecz przejścia na automatyczny pilot, co równoznaczne jest z odcięciem się od własnej mocy i zgodą na oddawanie jej do hologramu, który tworzy jakąś iluzję spokoju wolnego od wyzwań i odpowiedzialności. W ten sposób, ludzie tacy stają się martwi i nieobecni jak zombie. Jeśli się ockną, może być im trudno znieść poczucie bezsensu i jałowości, co może stać się wymówką do ucieczki jeszcze głębiej w bezwład.

Katarzyna