Zegarmistrz Światła Purpurowy


Czym są mechanizmy walki z czasem? Jeden ciągle się spóźnia, a drugi wszystkich popędza. Jeden z niczym nie może wyrobić się na czas, inny stresuje się i irytuje, że przez kogoś nie dotrzyma zobowiązań, że inni potrzebują bata, aby cokolwiek od nich wyegzekwować. Widzi ludzi jako opieszałych i powolnych, a oni widzą go jak tyrana produktywności. Jedni i drudzy odmierzają czas sobie i innym, nakręcając się wzajemnie i porównując. Komuś ciągle brakuje czasu – w pracy, na wypoczynek, dla bliskich lub na realizację pomysłów. Ma wrażenie, że czas ucieka, czas goni. Inny ciągle czeka na coś – na lepszy moment, na dodatkowe pieniądze, na to by inni znaleźli czas. Ciągłe oczekiwanie daje wrażenie, że traci się czas, że inni nie szanują naszego czasu, że nie możemy osiągnąć tego, co sobie zaplanowaliśmy. W tej całej iluzji, niczym pleśń na jedzeniu tworzą się submechanizmy przymusu, rywalizacji, konkurencji, wahania poczucia własnej wartości, poczucia winy, straty, itd. To także pojęcie czasu psychologicznego, który odsuwa naszą zdolność bycia Tu i Teraz, a wtłacza nas w powracanie do przeszłości i projektowanie przyszłości na podstawie przeszłych doświadczeń. Przecież wszystko, czego doświadczasz zawsze dzieje się w teraźniejszości, a nie w przeszłości lub w przyszłości. 

Te wszystkie programy ilustrują iluzję pojęcia czasu oraz obciążenia dotyczące oddzielenia od naturalnego Cyklu i Rytmu wielkiej Całości i Jedności. Tak naprawdę, wszystko jest przecież doskonale zsynchronizowanie we wszechświecie, jak zwykło się mawiać „w czasie i przestrzeni”. Czas postrzegany po ziemsku nie istnieje. Są tylko naturalne cykle i rytmy, którym wszystko podlega w ciągłym ruchu i zmienności - w doskonałym mechanizmie kompensacji energii. Działa on niezawodnie. Wszystko pojawia się i znika dokładnie we właściwym momencie, zgodnie z zaistniałymi kwantyfikatorami – przyczyną i skutkiem, przekonaniami i zależnościami, które warunkują bieg wydarzeń, a także z nich wynikają. 

Nie jest żadną tajemnicą fakt, że łatwo manipulować umysłem poprzez iluzję czasu. Doskonale ilustruje to przykład osób więzionych, które przetrzymuje się w ciemnych, odizolowanych pomieszczeniach. Tracą poczucie upływu czasu - godzin, dni i nocy. Czują się oderwani od rzeczywistości, wytrąceni z rytmu, do którego przywykli, zrezygnowani i pozbawieni kontaktu z otoczeniem. Sam taki rodzaj izolacji wydaje się torturą. Jeśli przyjrzysz się uważnie koncepcji sztucznych ram czasu obowiązujących w cywilizacji, możesz dostrzec, że są one podobnym rodzajem izolacji od prawdziwych, naturalnych cykli i rytmów, według których działa mikro i makrokosmos. Gdy Twoją uwagę zaprzątają terminarze i sabotują Cię programy na czas, wtedy zapominasz o tym, że w szerszym kontekście i w obliczu wielkiego Rytmu Wszechświata one w ogóle nie mają znaczenia. 

Często, gdy jesteśmy w żałobie po kimś bliskim, możemy zaobserwować jakby czas nagle stanął. Jakby zmieniała się gęstość i przenosiła nas w mistyczną przestrzeń, w której następuje przewartościowanie. To moment, gdy pozwalamy sobie na oderwanie się od codziennego grafika i łączymy się z innego rodzaju przemyśleniami o upływie czasu. Gdy pozwalamy sobie na ten stan, nagle okazuje się, że mamy wsparcie otoczenia. Że nic się nie stało, że wcale nie narobiliśmy aż takich zaległości, jakby się wydawało, a ten czas spędzony w refleksji  zazwyczaj nam uświadamia coś ważnego na temat jakości życia, kruchości i przemijania. Zazwyczaj najszybciej tracimy to, do czego najbardziej jesteśmy przywiązani. Podobnie jest z samym w sobie przywiązaniem do czasu. Gdy istnieje w nas nadmiar przywiązania i tendencja do odczuwania straty, wtedy czas wydaje się wrogiem.        

Czy wiesz, że masz swój własny rytm? Że Twój prawdziwy rytm jest akurat?

Zobacz, co przeszkadza Tobie żyć poza iluzją czasu, w doskonałej harmonii z naturalnym prawem? Co sprawia, że czujesz się ograniczony sztucznym czasem na tarczy zegara i kartce z terminarza? Czego Ci potrzeba, aby odnaleźć Twój własny rytm? Aby zaakceptować czyjś naturalny rytm? Skąd bierze się pośpiech, stagnacja oraz brak zgody na to, aby wszystko szło swoim naturalnym rytmem? Skąd biorą się przekonania, że coś trwa za długo lub za krótko?

Na ile potrafisz dostrzec i pozwalasz sobie poczuć doskonały mechanizm działania wszystkiego? Na ile rozumiesz, dlaczego coś się wydarza lub nie - właśnie wtedy, kiedy się wydarza lub nie? Co przeszkadza Ci, aby to zobaczyć? Na ile jest w Tobie zgoda i akceptacja naturalnego prawa, jakim jest m.in. zmienność i cykliczność?

Co by się stało, gdyby minutnik chciałby wlec się jak wskazówka godzinowa, albo gdyby z kolei ona pędziła niczym ta wybijająca sekundy? Wszystko i wszyscy mamy przecież swoje miejsce i funkcję. Jesteśmy częściami precyzyjnej konstrukcji Natury. Kiedy poddajesz się i uwalniasz od potrzeby porównywania się z innymi, masz szansę odkryć jaki jesteś naprawdę. Gdy spojrzysz z poziomu serca, bez utożsamiania się ze swoimi przekonaniami, które płyną z poziomu umysłu, wtedy możliwe jest to, aby zobaczyć cały mechanizm kontroli i manipulacji. A także poczuć swój rytm, swoje miejsce i funkcję. Dopóki żyjesz w przymusie wyznaczonych dat, terminów, świąt, konwenansów, ambicji, lęków i obietnic, dopóty trudniej Ci zdystansować się do sztucznie nałożonego na Ciebie mechanizmu obowiązków. Co się najgorszego stanie, jeśli się spóźnisz? Co daje Ci stres i poczucie winy z powodu opóźnień, goniących Cię terminów i zawalonych spraw? Co daje wywieranie presji czasu na sobie lub innych? 

Żaden przymus nie tworzy życiodajnej i biologicznie szczęśliwej energii. Wszelkie rodzaje ciśnienia, zatem także presja czasu, są jedynie jak szczeliny w Twoim polu energetycznym, przez które do Twojej przestrzeni dostają się różne zanieczyszczenia - zniecierpliwienie, ocenianie, porównywanie, irytacja, złość, oczekiwania, agresja, rozczarowanie, zawód, poczucie winy... Te wszystkie emocje to prosta droga do generowania kolejnych negatywnych programów mentalnych, które jedynie wtłaczają Ciebie (oraz Twój obraz siebie i innych) w coraz bardziej iluzoryczny egregor chaosu. A to już oddawanie znacznej ilości twojej energii obcym mechanizmom kontroli.          

Na ile wierzysz, że gdy podążasz swoim własnym rytmem, to wszystko układa się naturalnie i najlepiej, jak to możliwe? Na ile rozumiesz, że gdy dostrajasz się do rytmu wszechświata, to tworzysz coraz więcej okazji, aby realizować pragnienia serca oraz generujesz nowe okoliczności, aby lekko, łatwo i przyjemnie rozwijać się w jedności i harmonii z otoczeniem? Na ile chcesz, możesz i pozwalasz sobie zaufać przewodnictwu tego naturalnego Rytmu Wszechświata? Bez potrzeby wymuszania czegokolwiek, bez oporu i uporu, bez oczekiwań i wątpliwości? Na ile potrafisz żyć bez poczucia straty i braku akceptacji dla faktu, że wszystko zmienia się i przemija? Na ile wierzysz, że co przemija, robi miejsce na nowy układ energii, który lepiej i bardziej aktualnie odpowiadał będzie Twoim potrzebom rozwoju? 

Na ile tłumisz w sobie obawy, że gdy wyjdziesz ze sztucznego matriksa, to połączysz się z prawdziwą matrycą Życia pochodzącą ze Źródła Wszystkiego Co Jest? Na ile istnieją w Tobie obawy umysłu, że nie potrafisz zmotywować się do działania bez presji czasu? Na ile możesz poczuć się Istotą wolną od tych wszystkich obaw i wątpliwości? Na ile wierzysz, że w pełni zasługujesz na to, aby żyć bez tych obciążeń i po prostu być swobodnie rozwijającą się Duszą - w atmosferze zaufania, spokoju, lekkości, prawdy i pewności, że działając w ten sposób tylko zyskujesz.      

 

Katarzyna