Potencjał majętności

Temat esencjonalny i zawsze na czasie, a ostatnio ze wzmożoną intensywnością, ze względu na konfiguracje mechaniki nieba (przejście Urana w maju do siedmioletniego cyklu w znaku Byka). Wpływy przyrody dobitnie stwarzają nam okazję, by dokonać transformacji swojego podejścia do świata materialnego, do kwestii tworzenia i przyjmowania obfitości, by zweryfikować przekonania na temat swoich możliwości w temacie majętności. To doskonały czas aby przyjrzeć się temu, jaki obraz siebie zasilamy - w sensie swoich możliwości twórczych, zarówno duchowo jaki materialnie. Ponieważ zanim coś zaistnieje w realu, najpierw organizuje się na poziomie energetycznym.  

W kontekście rozwoju duchowego, aktualne procesy pracy ze stosunkiem do materialnego świata otwierają nas na tworzenie swojego raju na Ziemi, którego fundamentem jest Przestrzeń Miłości. To z kolei jest fundamentem budowy „Nowej Ziemi”, czyli częstotliwości istnienia opartej na zasadach zdrowych i zrównoważonych, bioarchitektury rzeczywistości rozumianej jako pełnia ziemskiego życia w harmonii z przyrodą.

Uwalnianie blokad potencjału majętności

Obfitość zawiera w sobie aspekt duchowy i materialny. Można zatem mówić o łączności z potencjałem majętności duchowej i o łączności z potencjałem majętności materialnej. Jedno bez drugiego nie istnieje, stąd człowiek, który osiągnął bogactwo materialne a nie był otwarty na obfitość duchową, nie zaznał poczucia spełnienia, a i w oczach innych uchodził będzie często za ubogiego, ponieważ za pieniądze istoty obfitości kupić się nie da. Jej esencja zakorzeniona jest w poczuciu duchowej majętności. Nowa Ziemia potrzebuje nas w takiej kondycji serca i umysłu, w której Dusza radośnie i lekko może tworzyć, a przez to kreacja Duszy czuje się spełniona duchowo i materialnie. Bez pełnej łączności z potencjałem majętności jest to utrudnione, dlatego doświadczamy sposobności, by oczyszczać się i odtruwać z blokad, które dotąd utrzymywały nas w zawężonym horyzoncie percepcji tego, co jesteśmy w stanie zdziałać w tym życiu w temacie pełni ziemskiej obfitości.    
  
Jedna z głównych blokad któregoś z aspektów majętności opiera się na programie „albo duchowość, albo majątek”. Większość z nas rozwija przez to jedną sferę kosztem drugiej. Na dłuższą metę nie da się żyć tylko duchowością, albo tylko zdobyczami materialnymi. To właśnie równowaga i uznanie partnerstwa pomiędzy aspektami duchowymi i materialnymi majętności prowadzi nas do punktu, w którym jesteśmy w stanie stworzyć trwałe i autentyczne fundamenty poczucia pełni ziemskiej obfitości, wolnej od poczucia braku i lęku przed stratą.   

Gdy trudno jest poczuć w sobie autentyczną łączność z potencjałem majętności, towarzyszy temu często odczucie, jakby nie było w nas już nic więcej – tak, jakbyśmy byli „fabrycznie” pozbawieni modułu, który pozwala nam wzrastać ze swobodą i rozwijać się w pełni potencjałowi majętności. Tymczasem, ten potencjał jest w każdym z nas, lecz gdy zasilamy taki obraz siebie, w którym jesteśmy go pozbawieni lub wierzymy, że istnieje coś, co ma moc zakłócania go, wówczas odcinamy się od pierwotnej, przyrodzonej mocy twórczej, która jest narzędziem pomnażania majętności zarówno w aspektach duchowych jak i materialnych.

Często mamy na swój temat konkretne wyobrażenia, z którymi się identyfikujemy. W ten sposób, albo dajemy sobie prawo do pełni obfitości, albo je sobie odbieramy. 

Pełnia obfitości istnieje cały czas. W każdej chwili towarzyszy nam i obiektywnie mamy do niej stały dostęp, lecz tylko od naszej świadomości zależy to, czy ją dostrzegamy i doceniamy. Dopiero wtedy, gdy pojawia się w nas wdzięczność za to, co jest, odnawia się nasza świadoma łączność z pierwotnym potencjałem twórczym, który uruchamia naszą duchową i materialną majętność na zasadach pochodzących z Czystego Światła.   

Ciekawy jest etap rozwoju, w którym następuje polaryzacja skrajności w biegunie nasycenie-niedosyt. Innymi słowy, to sytuacja gdy pełnia duchowej obfitości zderzy się z pełnią majętności materialnej. Duchowa i finansowa majętność stają oko w oko i przeglądają się w sobie. To my, w zależności od osobistego rezonansu, przeglądamy się w lustrze samopoznania, doświadczając ogromu impulsów - skondensowanej informacji i inspiracji pod wpływem bardzo intensywnej, wyrazistej oraz kompletnej konfrontacji z tym, co nieznane – a czego pragnie doświadczyć ta część w nas dążąca do równowagi, szukająca uzdrowienia.

Intencja, by doświadczać „pełni”, konsekwentnie pokaże nam skrajności, rozpiętość emocjonalną w biegunach światła i cienia, oraz to w jaki sposób reagujemy, stykając się z bardziej pełnymi, treściwymi i skondensowanymi ładunkami energetycznymi, które uczą nas o Obfitości. Pełnia zawiera w sobie wszystko. Zdrowa i radosna jest wtedy, gdy potrafimy skrajności zbalansować w sobie, osiągając stan doskonałej równowagi (naturalna akceptacja, neutralny stosunek).

Esencja poczucia majętności duchowej

Gdy wydaje nam się, że jesteśmy zbyt przyziemni, za głupi, za bardzo zagmatwani, zbyt analityczni, itd. (generalnie „za bardzo lub za mało jacyś”), by pochwycić i zrozumieć głębię duchowej mądrości wszechświata, utwierdzamy się w przekonaniu, że „inni wiedzą lepiej”. Mimo, że sami możemy posiadać olbrzymi potencjał energetyczny, na planie codzienności nie mamy z nim świadomego połączenia, przez co trudno nam rozpoznać siebie jako istotę, dla której możliwe jest pełne zrozumienie duchowej esencji życia – a ta przejawia się we wszelkiej obfitości. Istnieje wtedy nadmierna tendencja do poszukiwania wyroczni, potwierdzeń i rad u tych, których postrzegamy jako duchowy autorytet. 
Czym innym jest zasięgać drugiej opinii i traktować ją jako inspirację, a czym innym jest polegać wyłącznie na czyimś kanale duchowym. Brak pewności i stabilnego poczucia własnej wartości jako istoty majętnej duchowo, często zakorzeniony jest w zniekształconym wzorcu poczucia wiarygodności we własnych oczach. Gdy obraz siebie tworzymy wyłącznie na bazie analizy przeszłych doświadczeń, pojawia się w nas skłonność do surowego osądu i rozliczania siebie za błędy przeszłości, które stają się dla nas dowodem własnej ułomności. Sabotujemy przez to ufność we własną zdolność do łączności z mądrością wszechświata, w rozróżnienie i w głos intuicji. Wierzymy bowiem, że intuicja zawiodła nas wiele razy, czego dowodem są popełnione błędy. Tymczasem popełniając je, albo w ogóle nie słyszeliśmy głosu intuicji, albo skutecznie go zignorowaliśmy. Pułapka tkwi w potrzebie obwiniania intuicji za to, że umysł skorumpowany ograniczeniami zagłuszył nam wtedy przewodnictwo godne zaufania.
To, co uruchamia mechanizm surowego osądu i zwątpienia w swoje rozeznanie, często wynika z perfekcjonizmu. Gdy bezlitośnie oceniamy się (porównując siebie z innymi lub z własnymi wyobrażeniami na temat tego, co jest „ideałem”), zatracamy zdolność obiektywnego i sprawiedliwego dostrzegania i doceniania własnego miarowego postępu. Skupiamy się na tym, co według nas „powinniśmy” osiągnąć, zdobyć lub reprezentować, zamiast na tym, jak wiele już się nauczyliśmy, jak daleko zaszliśmy, jak wielu ludziom pomogliśmy, itd. Nasz obraz siebie zatrzymał się i jakby zamroził w stop-klatce. Umyka nam wtedy nasz aktualny stan i zniekształceniu ulega ten autentyczny obraz siebie. 
Karmienie wątpliwości dotyczących własnego rozeznania duchowego (co jest jakie) wynika także z potrzeby utrzymania korzyści, jaką daje nam druga opinia. Nie musimy wtedy wysilać się i poświęcać czasu na rozwinięcie własnej Myśli do takiej częstotliwości, w której przychodzą do nas odpowiedzi prawdziwe i autentyczne - z poziomu Czystego Światła. Nie musimy też wziąć odpowiedzialności za interpretację. Dokonujemy jedynie wyboru – wierzyć temu, co nam powiedziano, lub poddać to w wątpliwość. Łatwiej jest odebrać gotową informację z zewnątrz i w razie czego zrzucić odpowiedzialność za pomyłkę na kogoś, niż objąć siebie wraz z błędami i pomyłkami. Dzieje się tak, ponieważ większość z nas uważa, że trudno dać sobie ponownie kredyt zaufania, gdy wcześniej zawiedliśmy się na swoich odczuciach. Łatwiej poddać się i schować za przekonaniem, które z góry skazuje nas na poczucie zagubienia i brak pewności, a w rezultacie pielęgnuje brak wiarygodności we własnych oczach. 
Prawdziwa duchowa majętność nie wynika wcale z nieomylności. Jak każda umiejętność, także trafność interpretacji duchowej stanowi proces doskonalenia się i docierania z poczuciem pewności co jest jakie. Im częściej ćwiczymy i śmiało konfrontujemy się z rozstrzyganiem w sobie duchowej prawdy, tym sprawniej wyczuwamy ten dla wielu osób trudno uchwytny moment - skąd możemy mieć pewność, że słyszymy głos intuicji, i że jest on zgodny z przewodnictwem godnym zaufania - mądrością wszechświata. 

Kroczenie własną ścieżką nie zawsze wymaga zaufania do siebie, ale wymaga absolutnej wiary w życzliwość i mądrość wszechświata. Gdy w pełni pozwalamy sobie ją wyrażać, stajemy się naczyniem, przez które przepływa czysta prawda. Człowiek może się mylić, Źródło Wszystkiego Co Jest nigdy, ponieważ jest przyczyną życia i jej twórczą esencją w najczystszym wyrazie, o najwyższej wibracji. Gdy pozwalasz sobie w pełni uwierzyć, że jesteś żywą cząstką tej pierwotnej esencji, a ona nieustannie przepływa przez Ciebie i wszechświat wyraża poprzez Ciebie swoją miłość i mądrość, to wystarczy. Wystarczy 100% czystości intencji i determinacji na działanie dla Najwyższego Dobra, a wszystkie odpowiedzi, których poszukujemy (wraz z najbardziej optymalnymi rozwiązaniami) są natychmiast dostępne w polu. Z czasem nabieramy wprawy w odróżnieniu tego, kiedy mówi mądrość wszechświata, a kiedy i w jaki sposób wtrąca się ego i blokady. Dopóki pojawia się sabotaż, potraktuj swoje obawy i wątpliwości jako okazję do oczyszczania się i odtruwania ze wszystkiego, co zakłóca Ci 100% swobody i pewności, że czujesz i wiesz tak, jak to czuć i widać w Czystym Świetle. 

Pełnia łączności z duchową majętnością wiąże się z przepracowaniem bieguna kontrola-zaufanie. Aby stać się naczyniem w naturalny sposób przewodzącym częstotliwość Czystego Światła (przejawiającą się jako przewodnictwo godne zaufania), potrzeba całkowicie porzucić potrzebę kontrolowania siebie, innych i sytuacji. To moment, w którym (choć na chwilę) na pewnym poziomie abstrahujemy do cząstki Czystego Światła w nas, porzucamy dualizm i potrzebę identyfikacji z Ja, zindywidualizowaną powłoką, którą nazywamy <sobą>. Ona dalej tam jest otulona Czystym Światłem, a łączymy się z wiecznym pierwiastkiem – Istotą Światła w nas, która jest też w każdym istnieniu, tworzy wszechświaty, galaktyki, dusze, istoty, komórki, itd. Na moment wglądu w prawdę, jesteśmy tą uniwersalną skrystalizowaną i skompaktowaną esencją, która WIE, bo tym JEST. Bez cienia lęku, że coś się stanie, bez widma obaw, że utracimy siebie, swoją ludzką tożsamość lub coś nami zawładnie. Bez negatywnych projekcji. Ponieważ ufamy w pełni Czystemu Światłu, z którego powstaliśmy i które chroni nas, gdy zawierzamy się całkowicie, zanurzając się w Źródle Życia. Oto esencja patrzenia i czucia z poziomu Zero.             

Esencja poczucia majętności materialnej

Często mało zadowalająca sytuacja materialna powstaje w naszym życiu po to, abyśmy ze szczególną uwagą przyjrzeli się przyjętemu przez nas wzorcowi dawania i przyjmowania. Wzorzec ten zawiera w sobie wiele pojęć i przekonań składających się na nasz sposób obrazowania świata materialnego i stosunku do niego. Czasem, nawet jeśli marzymy o luksusie a podświadomie uważamy, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy by zasłużyć na życie krezusa, gdy dostaniemy taką możliwość, najpewniej wprawi nas to w onieśmielenie, zakłopotanie i nie będziemy umieli odnaleźć się w sytuacji, gdy „z nieba nam spadło”. 
„Za dużo szczęścia naraz” i spełnione marzenie może nas przytłoczyć i obnażyć niską samoocenę. Często, gdy ten etap rozwoju nie zostanie przepracowany, będzie nas ściągać w biegun cienia nadmiaru  (uderzy nam woda sodowa i staniemy się tzw. „nowobogackimi/ dorobkiewiczami”), albo biegun cienia braku (będziemy podświadomie wzbraniać się przed szczodrością, którą jesteśmy obdarowywani). 

Wielu zamożnych ludzi, którzy odkryło klucz do pomnażania pieniędzy, jest zgodnych co do jednego – sam w sobie pieniądz nie ma żadnej wartości. Wartość ma dopiero cel, który przy pomocy radości i wiary możesz za te pieniądze pomóc zrealizować sobie i innym. Nie kupić, a URZECZYWISTNIĆ. Jeżeli stracisz poczucie duchowego celu i nic Cię nie cieszy, żadne pieniądze tego nie zrekompensują. Nie kupisz sobie wyobraźni, która jest Twoja własna. Nie kupisz trwałego i autentycznego poczucia entuzjazmu, który sprawia, że Twoja Dusza tańczy. Prędzej pieniądze Cię wyjałowią emocjonalnie i doprowadzą na skraj duchowej pustki – do bardzo ekskluzywnego więzienia, w którym cierpisz sobie w bardziej komfortowej makiecie. Zimnej i bezdusznej. Martwej. Dlatego m.in. wielu zamożnych ludzi odnajduje przyjemność w filantropii, ponieważ radość w Duszach innych ludzi przynosi wiele radości i ukojenia ich własnym Duszom, dając poczucie duchowego celu. Każdy człowiek potrzebuje poczuć się żywy, łaknie życiodajnej energii, która płynie z radującego się serca pełnego naturalnej wdzięczności.  

Indywidualnych wzorców i przyczyn zatorów w przepływie pieniędzy jest wiele, natomiast można jest sprowadzić do istoty zagadnienia, jaką jest „umiejętność tworzenia i przyjmowania Obfitości”.       

Kolejny wzorzec – kluczowy dla swobodnego przepływu materii, dotyczy poczucia wdzięczności. 

Lekcje Obfitości

Wdzięczność leży u podstaw radosnej kreacji. Obok Radości i Miłości, to właśnie Wdzięczność za wszelkie dary i lekcje otwiera przed nami wrota do pełni Obfitości. One we trzy stanowią swoisty trygon - pełen klucz dyspozycji energią Żywiołu Ognia, który reprezentuje kreację. 
Wdzięczność jest narzędziem, które pomnaża obfitość i przynosi nam jeszcze więcej okazji, by móc być wdzięcznym za ciągłe bogactwo doświadczeń, doznań, refleksji, odczuć, uczuć i sposobności do rozwoju.   
Gdy ktoś ma problemy w sferze finansów, zawsze pojawia się potrzeba weryfikacji wzorców w zakresie tego, na ile dana osoba zdolna jest do swobodnego i spontanicznego wyrażania Wdzięczności. To bardzo wiele mówi o tym, na ile wie czym jest Obfitość pochodząca z Czystego Światła, jak ją tworzyć i przyjmować. Warto zadać sobie zatem pytanie, na ile na co dzień dostrzegamy i doceniamy wszelkie, nawet najdrobniejsze przejawy miłości i obfitości? Na ile pozwalamy sobie je przyjmować ze swobodą? Na ile jest w nas dojrzałość emocjonalna, by w każdej osobie i sytuacji dostrzegać lekcję Światła i Miłości - drogowskaz rozwoju.

Transformacja ku pełni Obfitości

Podstawowy proces przemiany, która ma nas otworzyć na swobodny przepływ majętności, polega zwykle na przejściu z narzekająco-roszczeniowej postawy osądu do świadomej obserwacji własnych emocji oraz nauki dostrzegania w każdej osobie i sytuacji okazji do rozwoju. W ten sposób uczymy się rozpoznawać i doceniać lekcje Światła i Miłości oraz łączyć się ze zdolnością do odczuwania zachwytu nad doskonałością wszechświata, inteligencją wielkiej synchronii zdarzeń i mądrości ukrytej w tym, co jest. Oto klucz do skarbnicy majętności, która jako Obfitość przyjmuje różne oblicza i w różnorodny sposób testuje na każdym kroku naszą chęć poznania esencji życia, świadomego uczestnictwa w jego kreacji i pragnienie, by cieszyć się pełnią ziemskości.       
   
Istotne staje się to, aby opróżnić się ze wszystkich nagromadzonych wzorców i zaadaptowanych obrazów oraz przeświadczeń blokujących, na temat tego jacy jesteśmy, aby zrobić miejsce na autentyczny, zdrowy obraz naszego potencjału i zacząć budować łączność z nim – poprzez wiarę, optymizm, ufność, otwartość i elastyczność. W ten sposób uczymy się zasilać taki obraz siebie, który służy połączeniu się z potencjałem majętności i sprzyja wzmacnianiu przekonań, dzięki którym zaczynamy doświadczać takich sytuacji, w których przekonujemy się, że faktycznie mamy w sobie znacznie większy potencjał, niż nam się wydawało. Pielęgnowanie ograniczeń prowadzi do utrzymywania blokad. 

Nie masz zatem nic do stracenia, otwierając się na taką wizję siebie, w której Twój potencjał zostaje odbudowany, przepływ udrożniony, a jego konstrukcja energetyczna zaktualizowana i dostrojona do naturalnego, zdrowego wzorca – pełnego, swobodnego przepływu energii majętności we wszelkich jej postaciach.

Celebracja życia

Jeśli każdy dzień zaczynamy od wyrażenia wdzięczności – celebracji obfitości tego, co jest, szybko przekonujemy się, jak wiele istnieje tego, za co możemy być wdzięczni.
Przyzwyczajono nas do tego, że dziękuje się tylko za dobrobyt widziany gołym okiem, miłe zdarzenia i gesty, a wobec tych negatywnych sytuacji i stanów istnienia (przyjęło się), aby odczuwać niechęć. Tymczasem, celebracja życia uczy nas jak pod pozornymi porażkami, przykrościami i trudnymi konfrontacjami dostrzegać istotę lekcji Światła i Miłości, dzięki której możemy przerwać krąg przyciągania i powielania negatywnych schematów. Uczymy się, że jednym z głębszych wyrazów dojrzałości emocjonalnej i afirmacji życia jest wdzięczność za okazję do uwolnienia się z jarzma pętli negatywizmu. Uczymy się również, że nie liczy się tak bardzo czy to, co przydarza się nam jest miłe, a kluczowe jest to, jaki mamy stosunek do wszystkiego, co nas spotyka i w jaki sposób na to reagujemy. Jeśli reagujemy ze 100% neutralnym stosunkiem i chęcią zaobserwowania przyczyny, dlaczego coś negatywnego się pojawia, szybko pojawia się chęć uzdrowienia (harmonizacji do punktu neutralności), lekcja zostaje przepracowana i znika ognisko konfliktu.

Gdy chęć dostrzegania na co dzień tego, za co można być wdzięcznym wejdzie Ci w nawyk, przekonasz się, że wdzięczność stwarza ogromne możliwości. Warto być otwartym i zdystansowanym do wyzwań i trudności, ponieważ to właśnie one są często naszymi największymi nauczycielami i stwarzają nam unikalne sposobności, by stać się bardziej harmonijną, szczęśliwą, spokojną, twórczą, zrównoważoną i przede wszystkim żywą, czującą i autentyczną istotą. To właśnie stawanie się prawdziwym sobą. Tylko taka autentyczność ma w sobie siłę integracji cienia, który wcześniej oddalał nas lub całkowicie odcinał od poczucia majętności duchowej lub materialnej. 

Przestrzeń Miłości

To właśnie celebracja życia i rytuały wdzięczności uczą nas pielęgnować żywą Istotę Miłości, której obecność w naszej życiowej przestrzeni zapewnia trwałe poczucie błogostanu, dostatku, dobrobytu i przynosi potrzebną nam mądrość, inspirację, wiedzę, siłę, wytrwałość, cierpliwość i systematyczność, by codziennie tworzyć wysoką jakość życia, odżywiać to, co warto zasilać i cieszyć się Miłością. Miłość jako przyczyna wszelkiego istnienia jest najwyższą wartością, dzięki której wiemy, jak wielka majętność istnieje w naszym życiu - co jest wyrazem Miłości wszechświata dla tych, którzy kochają życie, siebie i innych w zdrowy sposób. Bez Miłości autentycznej, w naszym życiu istnieją tylko protezy majętności. Najwyższy jej potencjał zapewnia zdrowa Przestrzeń Miłości, a my bezustannie mamy okazję, by uczyć się czym ona jest dla nas i jak ją pielęgnować.   

Podsumowując, jako Ziemianie wkraczamy w okres, w którym uczymy się, że w zdrowej i życiodajnej częstotliwości istnienia,  Duchowy Cel i Ziemski Cel nie mogą być dłużej postrzegane jako odrębne motywy. Ich integracja w jeden wspólny, uzupełniający się strumień celowości życia na Ziemi, stwarza nam możliwość ujrzenia nowej wizji życia, której atrybutem jest głęboki sens, autentyczność i trwałość tego, co tworzymy.  

Katarzyna