Jesteś darem dla świata

Każdy człowiek jest bezcennym darem dla tego świata. Tak, nawet Ci, o których myślisz, że są „niedobrymi ludźmi”. Gdy obejrzysz w Czystym Świetle pojęcie „człowieka jako daru dla świata”, możesz dostrzec drugie dno - głęboko transformatywną lekcję Światła i Miłości.

Czy potrafisz otwarcie i ze swobodą poczuć, że jesteś darem dla tego świata? Czy wiesz, kim jesteś? Czy wiesz, w jaki sposób obdarowujesz świat i innych ludzi bezcennym darem swojej Obecności? Czy potrafisz to przyznać bez wahania?

Przyzwyczajono nas myśleć, że dobry i szlachetny to ten, który bezinteresownie rozda całego siebie, i który ma w nadmiarze empatii, a świadomość własnej wartości oraz śmiała pochwała siebie to pycha, brak skromności, egoizm i narcyzm. Bez umiaru, faktycznie pojawiają się takie skłonności. Jednak z drugiej strony, brak zdrowego rozpoznania i poczucia siebie jako bezcennego daru (brak „zdrowego egoizmu”), prowadzi do niskiej samooceny i trudności w tym, by wyrażać swój potencjał w biegunie Światła – bez potrzeby popadania w nadmiary i braki, czyli wyrażając siebie w akuratny, radosny, swobodny i lekki sposób, dzięki czemu przynosimy wiele Radości sobie i innym.

Zniekształcenia poczucia wartości

Gdy nie znamy autentycznej wartości Daru, nie wiemy na co zasługujemy. Może pojawiać się odczucie, że nie zasługujemy na nic więcej, lub możemy być zadowoleni tylko trochę. Zbytnia skromność, pruderia oraz ujmowanie wartości swemu istnieniu i wkładowi, prowadzi do blokad. Wtedy Światło w nas nie może w pełni zamanifestować się, a my odczuwamy dyskomfort, gdy mamy coś przyjąć, choć dajemy z siebie wszystko, co w nas najlepsze. A nawet więcej, niż inni są w stanie przyjąć, zgodnie z programem, że czujemy się dobrze tylko wtedy, gdy sprawimy, że inni poczują się lepiej. Możemy również obawiać się, jaką cenę przyjdzie nam zapłacić za chwilę szczęścia, ponieważ w głębi siebie wierzymy, że ten czas minie i spotka nas zawód.  

Gdy nie cenimy siebie w zdrowy sposób, rozmieniamy się na drobne. Czasem tak bardzo, że jesteśmy w stanie podać swoje czyste Serce na tacy w zamian za nic, za ochłapy uwagi i negatywne kompromisy. Niewinność i bezinteresowność przechodzi w ignorancję własnych stłumionych potrzeb i uczuć, w toksyczną naiwność, mgliste idee, którym brak uziemienia oraz zakotwiczenia w Tu i Teraz. W ten sposób, nie okazujemy szacunku samym sobie. Ta część w nas, która potrzebuje naszej uwagi, może coraz bardziej intensywnie domagać się uszanowania. Przez to przyciągać będziemy takie osoby i sytuacje, w których zachwiana została równowaga dawania i przyjmowania. Nie da się żyć tylko na wdechu lub na wydechu. Każdy wdech trzeba zrównoważyć wydechem. Gdy nie rozpoznajemy siebie jako bezcennego daru, nie szanujemy tego, co mamy do zaoferowania, więc automatycznie inni też mogą tego nie doceniać. 

Czasem wydaje nam się, że skoro nasze dary dla innych wracają do nas nietknięte, to pewnie są dla kogoś nic nie warte. Możemy wtedy uwierzyć, że jesteśmy niepotrzebni, bezwartościowi albo niewystarczająco dobrzy. Gdy czujemy się wypaleni i wykorzystani to nie tylko dlatego, że inni są niezdolni do odwzajemnienia głębi, empatii i serdeczności. Drugi człowiek, którego obdarowaliśmy, ma własne wyobrażenia na temat tego, co i ile może lub chce przyjąć. Jeśli nie jest on w stanie przyjąć tego, czym chcesz go obdarować, może podświadomie lękać się ogromnej wartości skarbu, którym jesteś i ceny, którą miałby za to zapłacić. Może poczuć się przytłoczony ogromem ładunku uczuć i poczuciem zobowiązania do odpowiedzialności za przyjęcie takiego daru. Boi się, że go nie stać na to, że temu nie podoła, więc odsyła nam to, co postrzega jako nadmiar mu ofiarowany. Po to, żebyśmy rozpoznali autentyczną wartość siebie. 

Dawać bezinteresownie, wcale nie oznacza rozdać całego siebie. Zaobserwuj, jak poczujesz się w sytuacji, gdy dając coś wartościowego od siebie, po jakimś czasie okazuje się, że nie otrzymujesz w zamian nic od tego, kogo obdarowujesz. Jeśli czujesz się z tym źle, to znaczy, że poszło za dużo. Jeśli jest w sobie 100% neutralny stosunek i nie czujesz smutku ani rozczarowania, to znaczy, że stać Cię na taki dar - w skali Twojego potencjału szczodrości i energetycznych możliwości, dajesz akurat, mimo, że obdarowany człowiek nie potrafi tego przyjąć. To jest dla niego za dużo, choć dla Ciebie w sam raz. Zanim kogoś obdarujesz sobą, zastanów się, na ile możesz zachować neutralny stosunek do tego, co dajesz i do tego, jak to zostanie przyjęte. Jeśli uczciwie jest 100%, daj. Jeśli nie ma 100% neutralności, te brakujące % mogą później sprawić Ci przykrość, wywołać rozczarowanie, rozdrażnić a nawet doprowadzić do złości, pogardy i wściekłości.    

Lekcja Światła i Miłości ukryta w odrzuceniu daru polega na tym, byśmy zrozumieli, w jaki sposób jesteśmy bezcenni, jak to w sobie i innych uszanować, jak mądrze i zdrowo zarządzać skarbcem swojej ofiarności. Aby nauczyć się dawać akurat - to, co potrzebne i wtedy, kiedy jest właściwy czas.  

Ofiarność i oferowanie

W naturalnym wzorcu pochodzącym z Czystego Światła, ofiarność nie ma nic wspólnego ze składaniem ofiary jako aktem wyrzekania się czegoś i poświęcania się dla wyższej idei w sposób krzywdzący siebie (lub kogoś, kogo składamy w ofierze). Zanim kulty i religie nałożyły pryzmat zniekształcający na prawidłowy obraz, „ofiarować” czy inaczej „sakryfikować”, oznaczało uświęcić święte. A święte jest Życie i my jako jego wyraz. Uświęcić, czyli celebrować dar istnienia, możemy dostrzegając i szanując życiodajną energię. Jest ona bezcenną, magiczną i niezwykłą wartością Życia w przejawie swej codziennej zwyczajności.

Uczymy się zatem celebrować cud istnienia, będąc codziennym uczestnikiem spektaklu Życia - dostrzegając i doceniając w każdej chwili, a nie tylko od święta, gdy przydarzy się coś miłego, czy w momentach miłosnych lub mistycznych uniesień.

Uczymy się dawać innym to, czego potrzebują do rozwoju, tak naturalnie jak to, co my sami potrzebujemy im z siebie ofiarować (wedle własnego uznania i dla własnego zadowolenia). 

Uczymy się przyjmować to, czego my potrzebujemy do rozwoju, tak samo chętnie jak to, co pragnęlibyśmy otrzymać (wedle własnego uznania i dla własnego zadowolenia).          

Jesteś darem, gdy wnosisz do życia to, kim jesteś. Tylko Ty jesteś sobą, unikalną istotą i nikt nie może zająć Twojego miejsca. Z każdym innym człowiekiem byłoby już nieco inaczej. Dlatego każda relacja jest inna. Każda miłość jest pierwsza. Każda inspiracja, choć dotyczyłaby tego samego wątku, inną będzie mieć ekspresję i nieco odmienną formę wyrazu. Każdy wnosi w życie drugiego człowieka wyjątkową wartość i robi to po swojemu. W wielkim strumieniu kreacji życia jest miejsce na całą inność, na każdą odmienność, indywidualizm, swojskość i różnorodność w Jedności. To właśnie doskonały Kontrast przeciwieństw i harmonia zróżnicowania tworzy kompletną całość. Jednia to unia skrajnych polaryzacji, objętych Miłością w równowadze. 

Dawanie siebie w biegunie Światła, wolne jest od negatywnego poświęcenia i poczucia straty. Jesteś darem i obdarowującym. Dostrzeż i doceń siebie jako dar dla świata. Zaufaj, że Twoje umiejętności, odczucia i refleksje wzbogacają świat, napełniając innych czasem czystą, zdrową miłością i radością, a czasem inspiracją do samopoznania, by dopiero odkryć akuratność i móc cieszyć się życiem w równowadze.

Uświadom sobie, że Twoje życie jest częścią daru kreacji. To, czym je uczynisz, jest kwestią Twojej kreatywności. Tylko Twoja kreatywność - Twoja unikalność zamanifestowana poprzez istnienie i działanie może być zaoferowana światu. Każda chwila, w której oddychasz Czystym Światłem – w której jesteś z głębi Obecności w harmonii ze sobą,  jest Twoją własną chwilą. Każdy wdech zawiera moc i kreatywność daną tylko Tobie, a potem w swój unikalny sposób robisz wydech i obdarzasz sobą innych, oferując siebie. Promienność i świetlistość zawiera w sobie to, co autentycznie oferujemy i dostarcza jeszcze więcej Światła Miłości. Przez to jest błogosławieństwem.

Poczuj i zobacz pojęcie obdarowywania jako dar siebie ujęty w Tobie - Twoją integralność i zaoferowany wszystkim, których napotykasz. Jesteś w pełni zindywidualizowaną istotą, która może dawać „akurat” w każdej sytuacji. To moment, w którym głód i przesyt, niechęć i nadmiar chęci, brak pewności i buta, skąpstwo i rozdawnictwo, chłód i afekt, apatia i entuzjazm, znieczulica i nadwrażliwość, oraz wszystkie inne skrajności w ekspresji emocjonalnej  transformowane są w czystą swobodę i radość istnienia – poprzez głębię Obecności, uszanowanie ich pouczającej natury, przyczynowości i wyniku. Każde przesunięcie równowagi uczy nas o tym, gdzie jest akuratność. Kiedy jest czas wzrostu, a kiedy zbioru plonów; kiedy iść na całość, a kiedy zachować dystans; kiedy zaangażować się mocniej, a kiedy odpuścić; kiedy przyjąć, a kiedy odrzucić. I jak robić to wszystko z Miłością, w zdrowy i asertywny sposób.  

Wkładaj całą Jaźń w to, co robisz. Wtedy jesteś świadomym darem. Jeśli z kimś przebywasz – bądź z nim całym sobą. Wtedy szanujesz w pełni akt obdarowywania – dajesz siebie i przyjmujesz innych. W pełni korzystasz z energii uwagi włożonej w Obecność. Jeśli jesz, tylko jedz. Jeśli coś tworzysz, całym sobą skup się na tworzeniu. Jeśli zażywasz relaksu, odłóż myśli o pracy i troski, na właściwy czas do zajęcia się tylko nimi. W ten sposób uczysz się daru Obecności, darzysz siebie i innych pełnią obecności, uczysz się pełnowartościowej obecności. Wtedy wreszcie jesteś tam, gdzie jesteś. Twoja Obecność jest najważniejsza dla Ciebie i innych, ponieważ wyrażana jest wtedy w naturalny sposób święta wartość, oraz szacunek i uwaga, dzięki którym czujemy w sobie bezcenność tego, co jest. W każdej osobie i chwili odnajdujemy siebie jako dar i zdolni jesteśmy do swobodnej wymiany energii Obecności.

Jeśli nie chcesz lub nie możesz być tam gdzie jesteś, zastanów się: po co tam jesteś?

Czego potrzebujesz, aby przenieść się tam, gdzie naprawdę chcesz być – zostać tam, gdzie chcesz? Tam, gdzie możesz bez wysiłku włożyć Jaźń w to, co jest, z kim przebywasz i w to, co robisz. 

Oto praktyka odkrywania bezcennego daru, jakim jesteśmy dla tego świata, w świadomej Obecności i szacunku do spektaklu życia.

 

Katarzyna