Fasady - tworzenie fałszywego obrazu siebie i innych

Czym jest tworzenie osobistych fasad i skąd to się bierze?

Fasada to coś więcej niż maska. To cały fałszywy obraz – wizerunek, za którym ukrywa się prawda. To konstrukcja, która jest imitacją życia i autentycznego rozwoju, ponieważ stworzona została na pozorach, fałszu, obłudzie, hipokryzji, lęku i przymusie. Do stworzenia fasady zazwyczaj potrzeba wielu masek, kostiumów, scenografii i aranżacji, ponieważ to jest cały spektakl, który odgrywamy przed sobą i innymi.   

Gdy pragnienia i osobisty interes przekraczają zdrową granicę, stają się silniejsze niż chęć działania dla Najwyższego Dobra. Zaczyna liczyć się tylko nasz Cel. To pierwszy krok do zboczenia ze ścieżki zrównoważonej i do tego, by zacząć myśleć kategoriami naginania do oporu – „jeśli się da, to można”. W ten sposób dajemy sobie pozwolenie na to, by łamać naturalne prawa i działać w biegunie cienia.

Fasady zaspokajają negatywne aspekty ego i na pierwszy rzut oka zasłaniają cały nieprzepracowany śmietnik emocjonalny, który ukrywany jest pod spodem. Czyli wszystko to, o czym jeszcze nie wiemy, z czym nie potrafimy lub po prostu nie chcemy się zmierzyć, aby uzdrowić swoje przekonania. Dzięki fasadom wielu ludzi idzie na skróty i wolą coś udawać, zamiast wykonać uczciwą pracę nad sobą, aby stać się naprawdę tym, kim chcą zostać. Oszukują przede wszystkim samych siebie, wmawiając sobie, że nie ma różnicy jak osiągną cel. Dla nich Cel jest najwyższą wartością.

To udawanie często polega na wychwyceniu tego, co nam się wydaje, że inni chcą zobaczyć, usłyszeć i dostać - dobro, czyste intencje, miłość, przyjaźń, wiedza, profesjonalizm, wiarygodność, pomyślność, zaradność, wsparcie, siła, itd. Cały mechanizm działania fasady potrafi być bardzo subtelny, gdy przyjmiemy ten fałszywy obraz za prawdę i utożsamiamy się z nim. Niektórzy tak bardzo zrośli się ze swoimi fasadami, że zupełnie zapomnieli kim byli i na jakim etapie, zanim przybrali liczne maski. Najsilniejsze fasady ciągną się przez wiele wcieleń, w których powtarzamy podobny schemat. To głód sukcesu, bycia wystarczająco dobrym, docenionym i akceptowanym. Dopóki szukamy na zewnątrz czegoś, co tę pustkę i wieczny niedosyt w nas zaspokoi, będziemy stawiać siebie w sytuacjach, w których musimy dokonać wyboru – oszukiwać, aby utrzymać fasadę, lub uwolnić się i poddać, nawet jeśli z pozoru to będzie wyglądało jakbyśmy ponieśli porażkę.

Największym paradoksem mechanizmu fasad są sytuacje, w których ludzie ukierunkowani na udawanie czują się urażeni, gdy trafią na swoje lustro – kogoś równie fałszywego, przez kogo czują się oceniani, zranieni, oszukani czy wykorzystani. Zamiast dostrzec, gdzie mają ten fałsz w sobie i dlaczego to przyciągają, przyjmują obrażoną pozę i wchodzą w rolę ofiary.    

Drugą stroną medalu dotyczącą fasad, jest chęć stania się kimś lub jakimś. Tworzymy konkretny obraz i wmawiamy sobie, że już tacy jesteśmy jak w tym wyobrażeniu. Na poziomie powierzchownym, potrafimy np. zachować spokój i równowagę, ale ponieważ nie jest to jeszcze autentyczne, pod spodem wrą w nas stłumione lub wyparte emocje. Ten powierzchowny obraz możemy wykorzystać po to, aby go uautentycznić. Jeżeli wzorzec takiej fasady ma działać dla Najwyższego Dobra, niech stanie się inspiracją, którą zaadaptujemy, i która pomoże nam w tym, by stać się autentycznie najlepszą wersją siebie. To jest sposób, aby konstruktywnie wykorzystać skłonność do tworzenia fasad. Niech pomagają nam w uautentycznieniu siebie, zamiast pełnić rolę substytutu rozwoju w postaci atrakcyjnej oprawy, kryjącej pod spodem piętrzący się bałagan i mrok.

Skąd bierze się fałszywy obraz siebie, innych ludzi i świata?

Tworzą go płynące z poziomu umysłu przekonania, które generują pewne wyobrażenia, a te uruchamiają kompleksy, ambicje, oczekiwania, a te z kolei wywołują emocje i przymus działania w konkretny sposób. Stąd często bierze się postawa „cel uświęca środki”. Dajemy się złapać się w pułapkę, gdy cel i efekt stają się dla nas bardziej wartościowe, niż przebyta droga i sposób w jaki do czegoś dojdziemy. Nie dajmy się zwieść przekonaniom, że to wina tego jak nas wychowano, że brakowało miłości i akceptacji ze strony rodziców. Dopóki szukamy winnych, na których możemy zrzucić odpowiedzialność za własne obciążenia, oznacza to brak dojrzałości emocjonalnej i brak zrozumienia, że wybieramy sobie to wszystko sami, jeszcze zanim przyjdziemy na świat.

Istnieje wiele zestawów obciążeń, które zasilają osobiste fasady. Jedne są nieuświadomione, a inne celowe.

Nie wiem kim jestem

Gdy żyjemy bez kontaktu z własną Duszą, często zadajemy sobie pytanie „kim jestem?”. Lata życia spędzone na udawaniu, oszukiwaniu siebie i innych, lub spełnianiu czyichś oczekiwań, mogą doprowadzić do sytuacji, w której już sami nie wiemy, jacy jesteśmy naprawdę i czego chcemy. Z przyzwyczajenia definiujemy siebie poprzez fasadę lub negatywizm, który uważamy za część siebie, i z którym się utożsamiamy. Pielęgnujemy ten fałszywy obraz siebie i naszych relacji z innymi, męcząc się w iluzji. Może towarzyszyć temu lęk lub obawa przed tym, co zobaczymy gdy spojrzymy w głąb siebie? A co jeśli okaże się, że tam nic nie ma? A co, jeśli odkryję potwora?

Wielu osobom to wystarczy, aby zrezygnować ze ścieżki autentycznego samopoznania i całą swoją uwagę skierować na pielęgnację fałszywych tożsamości. Wydaje im się, że łatwiej udawać, niż stawić czoła swojemu psychicznemu bałaganowi. Wynika to m.in. z potrzeby demonizowania prawdy, z postrzegania siebie jako jednostkę zbyt słabą, aby mogła to zmienić oraz z lęku przed wzięciem odpowiedzialności za to, co jest - co już stworzyliśmy.    

Lepiej udawać

Fasady nabierają siły, gdy żyjemy w przekonaniu, że aby osiągnąć cel, trzeba się ukrywać i tworzyć jakiś obraz siebie na potrzeby sytuacji, bo nie da się tego zdobyć będąc szczerym i autentycznym. Gdy wierzysz, że jak pokażesz swoją prawdziwą osobowość to spotkasz się z negatywną oceną, brakiem zrozumienia, atakiem, odrzuceniem i zostaniesz sam. I ogólnie poniesiesz negatywne konsekwencje bycia SOBĄ. Obawiasz się, że coś stracisz i zawali się dotychczasowy układ, który (jak Ci się wydaje) działa (lepiej, niż gdybyś zdobył się na szczerość) i masz z niego korzyści. To wszystko jest fałszywa strefa komfortu. To jest bardziej szkodliwa imitacja życia, ponieważ robisz to świadomie i celowo.

Często przymus udawania i wtłaczanie się w toksyczne układy sterowany jest poczuciem odpowiedzialności pojmowanym jako ciężar obowiązków i lęk, że jak się z nich nie wywiążemy, to spotka nas coś złego. Tego typu szantaż powoduje, że wyrażamy zgodę na rzeczy, które są wbrew naszej woli, preferencjom i marzeniom. Dopóki nasza definicja odpowiedzialności jest zniekształcona przymusem, ciężarem, walką i ofiarą, będzie stanowić szczelinę, przez którą generujemy sobie sytuacje, w których coś "musimy", jesteśmy "postawieni pod ścianą", "w potrzasku", "między młotem a kowadłem", itd. To wszystko projekcje sabotujące nasze prawdziwe potrzeby i marzenia. Wymówki, aby pokornie żyć w fasadach i przymusie. Do czasu. Bo przymus kończy się buntem, albo śmiercią.       

Taka postawa zmuszająca nas do udawania jest także zasilana prężnie działającym mechanizmem analitycznego myślenia oraz życia w pułapce bilansu zysków i strat. Często wydaje się wtedy, że wiemy lepiej, czego pragną inni. Bo taki mamy zwyczaj obrazowania innych i świata. U podłoża tego przekonania może leżeć błędne wyobrażenie tego, co oznacza „nic nie przychodzi darmo”. Gdy utożsamiane jest z wyrachowaniem, interesownością i negatywnym poświeceniem, wtedy doświadczamy rzeczywistości drapieżnej, w której „trzeba zasłużyć”, „trzeba wywalczyć sobie szczęście”, "trzeba się przemęczyć". Gdy pojawia się motyw rywalizacji, walki i ofiary, wtedy jesteśmy skłonni do podejmowania decyzji bezwzględnych, a w konsekwencji krzywdzimy siebie lub innych wierząc, że „tak to już jest”.  

Gdy wierzysz, że „inni uciekną, gdy pokażę swoje prawdziwe Ja”, to też negatywny program mentalny, którym sabotujesz sobie swobodę komunikacji i wyrażania siebie. Z drugiej strony, może uciekają od Ciebie tacy, którym brak otwartości serca i umysłu na odmienne poglądy. Może nie ma w Tobie z rezonansu z takimi ludźmi, bo w głębi serca Ty wiesz, że jesteś inny niż grasz, a oni podświadomie też to wiedzą. Może Twoja przestrzeń (ta jej część czysta przy Prawdzie Światła) tworzy naturalną selekcję i mogą do niej wejść tylko Ci, którzy bez względu na osobiste przekonania akceptują Ciebie, potrafią żyć w jedności z innymi oraz szanują różnorodność i odmienność. No ale jak oni mają się pojawiać częściej i zagościć na dłużej w Twoim życiu, skoro uważasz, że musisz udawać, aby mieć relacje? Zastanów się, substytutem czego są relacje, które utrzymujesz, choć nie możesz w nich szczerze wyrażać siebie?

To poczucie siebie jest pierwszym krokiem do samopoznania. Poza ograniczeniami, blokadami, negatywnymi przekonaniami i przyzwyczajeniem do odgrywania różnych ról życiowych. Dopiero, gdy pozwolisz sobie poczuć i usłyszeć to, co podpowiada serce i gdy nauczysz się rozróżniać kiedy mówi autentyczny Ty, łączysz się z autentycznym wewnętrznym głosem.

Dopóki wydaje Ci się, że nie umiesz go rozpoznać, to tak będzie. Pozwól sobie zawsze go odróżniać, a zaczniesz przyciągać okazje, dzięki którym przekonasz się jak on brzmi i zauważysz, że umiesz go zidentyfikować.

Po co uczciwie, jak można na skróty

Istnieją osoby, którym wystarcza tworzenie fasad. Nie chce im się pracować nad sobą, skoro mogą udawać, ponieważ najlepiej łudzić się, że nikt się nie zorientuje, albo minie sporo czasu zanim inni poznają się na fałszu i odkryją, że pod tą fasadą jest siedlisko robactwa, pustka, jałowość i mentalność pasożyta. To dalsza konsekwencja przyjęcia Celu za najwyższą wartość i realizacji idei „cel uświęca środki”. Takie osoby myślą „po co się męczyć”, „uczciwość jest dla frajerów”, „nie przekręcisz przekręta”, "będę się martwić, jak się coś stanie". Z tego powodu, często przyciągają sobie ludzi i sytuacje, w których „trafiła kosa na kamień” lub tracą w życiu wszystko, co na tej osobistej fasadzie kłamstw i iluzji wybudowali.

Przymus, perfekcjonizm, snobizm i dulszczyzna

Jedno mają zwykle źródło – „musi być tak a tak, bo inaczej…..”.

Istnieje zdrowa granica pomiędzy wyobrażeniem a oczekiwaniem. Często mamy konkretne oczekiwania wobec siebie i innych. Przypomina to prostowanie bananów. Potrzeba wymuszania oraz narzucanie sobie i innym tego, jaki ktoś/ coś ma być narusza prawo wolnej woli i sygnalizuje, że do przepracowania mamy akceptację. U podstawy leży „bo ja chcę”. To brak zrównoważenia i rozróżnienia, do którego momentu nasza chęć jest kreatywną mocą twórczą, a gdzie zaczyna się egoizm, ignorancja, arogancja, krótkowzroczność i zamglone widzenie.

Radosna i swobodna akceptacja połączona z pozytywnym obrazowaniem – wyobrażaniem sobie czegoś i zasilaniem swoją uwagą najwyższego potencjału w sobie i innych wyraża jedynie czystą intencję. Nie ma w niej ciśnienia, że „tak ma być”. To głęboka wiara w to, że może tak być i będzie, jeśli to jest dla Najwyższego Dobra. To jedynie wybór, na co przeznaczamy swoją uwagę i co preferujemy zasilać. Bez ciśnienia na efekt, bez wymuszania i szantażu emocjonalnego.

Wiele osób żyje także w mechanizmie „co ludzie powiedzą?”. To drugie źródło wszelkich mechanizmów przymusu, dulszczyzny i robienia czegoś na pokaz. Obecnie istnieje coraz więcej kampanii mających na celu uwalnianie tego przekonania. Można zaobserwować całe spektrum bieguna zależność-niezależność, łącznie ze skrajnościami typu „mam to w dupie”. Warto pamiętać, że w każdej sferze najzdrowsza jest równowaga bez popadania w ekstrema. Gdy zbytnio się przejmujemy, tracimy dystans i zrzekamy się wolnej woli. Gdy mamy wszystko gdzieś, łatwo stać się pretensjonalnym ignorantem, który ostentacyjnie wszystkiemu się przeciwstawia. Czy na pewno ma wszystko gdzieś, skoro podejmuje wysiłek, aby go dostrzeżono i wchodzi w negatywny rezonans z tym, co jest?

Fasady i efekt lustra    

Doświadczamy dokładnie takich relacji, jaki mamy aktualnie pogląd na siebie i innych. Coś Cię wkurza? Dostaniesz jeszcze więcej okazji, aby się tym wkurzać, aż zrozumiesz dlaczego Cię to irytuje i pozwolisz sobie dostrzec swój wzorzec reakcji w różnych sytuacjach. Jeżeli wydaje Ci się, że ktoś Cię wykorzystuje, popatrz jakie jest Twoje obrazowanie siebie i tej osoby? Czy potrafisz wyobrazić sobie jak ta sama osoba wspiera Ciebie? Na ile potrafisz otworzyć się na to wsparcie? Na ile wierzysz, że w pełni na to zasługujesz? Na ile w pełni potrafisz żyć w równowadze dawania i brania? Dlaczego potrzebujesz doświadczać takich sytuacji? Czego to ma Ciebie nauczyć? Na ile akceptujesz fakt, że jak to przepracujesz, może zdarzyć się tak, że ta osoba zniknie z Twojego życia? 

Dopóki jakaś relacja jest dla ciebie ciężarem i zgadzasz się ten ciężar w sobie nosić, dopóty będzie Ci ciężko. Masz wybór – albo żyjesz pod fasadą, albo działasz w zgodzie z tym, co jest dla Najwyższego Dobra. Dopóki będziesz wdawać się w grę umysłu polegającą na porównywaniu się „bo Ja to, a Ty tamto”, dopóty będziesz doświadczać poróżnienia i zauważać tylko to, co dzieli Cię od innych.

W otoczeniu zmieni się to, co sami w sobie potrafimy zaakceptować, a więc i zmienić. Powiedz sobie szczerze, na ile potrafisz uwolnić te myśli, które każą Tobie źle myśleć o swojej sytuacji, o innych ludziach? Na ile potrafisz żyć bez oceniania, porównywania i obwiniania? Na ile masz w sobie gotowość, aby te negatywne programy i uwikłania uzdrowić? Na ile pozwalasz sobie wyjść poza fasady i toksyczne projekcje?

Gdy przestajemy zasilać negatywny obraz relacji między nami i innymi ludźmi, tworzymy przestrzeń, w której może powstać nowy obraz – lekki, pozytywny, przyjemny, pełny życzliwości i nadziei. A przede wszystkim AUTENTYCZNY. Robi się miejsce na otwartość, chęć bycia pozytywnie zaskoczonym. Im lepiej potrafimy porzucić myśli i słowa, które osłabiają pozytywną projekcję rzeczywistości, tym łatwiej zacząć sobie wyobrażać siebie i innych w pozytywnych rolach. Tym łatwiej wyjść z trudnych ról. Niektóre osoby zmienią się, lub znikną z Twojego życia. Ponieważ została podjęta decyzja o tym, że wychodzisz z toksycznych przekonań, pozbywasz się fałszywego obrazu relacji. Rozwalasz fasady. Robisz miejsce na nowe relacje, które lepiej będą odzwierciedlać aktualny stan Twoich przekonań.   

Zanim zbudujesz dom, związek czy karierę, zbuduj najpierw poczucie własnej wartości

Gdy brak Ci wiary w siebie, siły, pewności lub odwagi, aby swobodnie wyrażać Prawdę, tworzy się w przestrzeni niechęć, aby stawać w obronie swoich wartości. Wolisz je ukrywać, aby unikać konfliktów lub sytuacji, w których poróżnią Cię one z innymi. Ponieważ nie wierzysz, że Twoja osobowość, indywidualizm oraz odmienność mogą być akceptowane. Ponieważ masz takie wyobrażenia, przez które nie pozwalasz innym na to, aby szanowali, akceptowali i wspierali Twoje prawdziwe potrzeby, autentyczne opinie i szczere pragnienia. Ponieważ tak naprawdę we własnych oczach jesteś za mało jakiś. W ten sposób bombardujesz fundamenty poczucia własnej wartości. Z czasem, można nawet zapomnieć, co jest Twoje a co obce. Ponieważ Twoja uwaga mogła tak długo skupiać się na fałszywym Celu zamiast na przejściu swojej drogi z radością, klasą, uczciwie i autentycznie, że już nie wiesz co to znaczy i jak to jest po prostu być sobą. 

Dzieje się tak, ponieważ brak w Tobie pełnej akceptacji i szacunku do siebie. Wydaje Ci się, że lepiej być kimś innym niż sobą. To inna odmiana uczucia, że "trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu". Gdy masz szacunek do siebie, stać na to, aby pozostać wiernym Prawdzie bez względu na to, co pomyślą inni. 

Dlaczego zależy Ci na osobach, przy których musisz cokolwiek udawać? 

Ponieważ uważasz, że będąc SOBĄ, będzie Ci trudniej. Z lęku przed brakiem akceptacji i samotnością. Czy brak możliwości wyrażenia swoich prawdziwych uczuć to nie jest samotność? Czy samotność w relacji nie boli często jeszcze bardziej? Nie tylko potrafi zaboleć, ale generuje masę innych toksycznych emocji oraz wyobrażeń, które zakrzywiają Twoją rzeczywistość w przykrym kierunku doświadczania życia.

Ponieważ podświadomie może być w Tobie potrzeba, aby Cię doceniono. Ponieważ nikt Ciebie nie nauczył jak docenić siebie. Po co Ci w przestrzeni osoby, które Cię negują lub uciekają, gdy wyrażasz prawdziwego siebie? Ponieważ w jakiejś sferze życia siebie negujesz, odrzucasz prawdę i uciekasz od niej. Uciekasz od siebie. Deprecjonujesz lub nawet zdradzasz prawdziwe Ja – to, które jest niewinne, czyste, poszukujące ładu i harmonii, zgody i pokoju, swojej własnej autentycznej ekspresji. Wydaje Ci się, że oszukując siebie i innych bronisz tych wartości, ale tak naprawdę uważasz, że nie można być z innymi szczerym, nie ponosząc negatywnych konsekwencji. Osłabiasz w ten sposób motywację do bycia SOBĄ. Całe to zniekształcone pojęcie, czym jest bycie sobą i nadawanie mu ciężaru, oddala Cię od zrównoważonej istoty autentyczności, która jest radością, naturalnością i swobodą wyrażania siebie.  

Pozwól sobie spojrzeć na siebie tak, jak Cię widać w Źródle Wszystkiego Co Jest, a błyskawicznie zobaczysz wszystkie te iluzje, fasady, negatywne przekonania i fałszywe wzorce, które uniemożliwiały Tobie komunikację z Twoją Duszą i prawdziwą osobowością, deformując Twój obraz siebie i swoich relacji z innymi. Pozwól sobie zobaczyć to bez lęku i negatywnych emocji. Bez potrzeby utożsamiania się z tym, co widzisz. Bo to są fasady, a więc iluzja, która nie jest Tobą. Nie musisz czuć się z tym źle, ponieważ to nie należy do Ciebie. Przez jakiś czas, zostało jedynie przez Ciebie zaadaptowane jako własne, ale to jeszcze nie czyni Cię właśnie taką i tylko taką osobą. Pozwól sobie poczuć, że możesz swobodnie puścić to wszystko, co było - wszystkie fałszywe relacje i układy, aby zacząć tworzyć rzeczywistość, która jest autentyczna. Tylko to, co autentyczne może być trwałe i życiodajne. Przekonaj się, że gdy kroczysz ścieżką w pełni czystych intencji - jedności serca, Duszy, umysłu połączonych z Mądrością Źródła, wtedy otrzymujesz ogromne wsparcie. Na każdym kroku wszechświat wspiera Twoje autentyczne działania dla Najwyższego Dobra i łączy Cię z innymi autentycznymi ludźmi i zjawiskami, lub nawet inspiruje autentyczność w osobach, o których wcześniej myślałeś, że nie stać ich na szczerość i uczciwość.     

Gdy przewartościujesz swoje wierzenia oraz zasady na bardziej harmonijne z naturalnymi i zrównoważonymi wzorcami pochodzącymi z Czystego Światła, odkryjesz, że bez względu na to czy początkowy Cel i efekt został osiągnięty, czujesz wolność, satysfakcję, spełnienie, spokój, motywację do działania, pewność, radość istnienia i wdzięczność. Ponieważ nauczysz się czerpać maksymalną korzyść z drogi, która prowadzi do Celu, bez nadawania mu nadmiernej ważności. Ponieważ wtedy skupiasz się na radosnej służbie - robisz to, co służy Tobie i innym. I w ten sposób osiągniesz znacznie więcej, niż byłeś sobie w stanie wyobrazić, niż wydawało Ci się, że potrafisz. Niż było to zapisane. Świadoma obecność i świadoma zmiana przekonań potrafi przenieść Cię na nową linię czasową.    


Inne teksty, które mogą Was zainteresować (kliknij w tytuł, aby przejść do treści artykułu)

O remontowaniu Domu Duszy

Praca z przekonaniami jako podstawa kreowania rzeczywistości

Język autosabotażu - siła sprawcza myśli i mowy

Mechanizmy autosabotażu pracy z przekonaniami

Rozwój i praca ze sobą – po maśle, zamiast pod górę

Pozytywne programowanie umysłu. Jak sobie coś zaprogramować

Utrwalanie pozytywnych programów myślowych

Pisanie listów i wiadomości jako forma indukcji i uwalniania emocji


Katarzyna