Blokady na związki i w związkach

Zanim zaczniesz budować związek, zacznij budować siebie i swoje poczucie własnej wartości!

Pakiety obciążeń na związki to bardzo obszerny temat. Aby zidentyfikować konkretne, osobiste źródła negatywnych przekonań oraz blokady, potrzeba indywidualnego wglądu. Istnieją jednak popularne schematy i warto je sobie uświadomić, ponieważ w pewnym stopniu mogą otworzyć oczy i stać się inspiracją, aby przepracować obciążenia i cieszyć się zdrowymi relacjami z innymi, czy spełnionym związkiem intymnym z partnerem.

Nie ma gotowej recepty na udany związek, jednak Źródło Wszystkiego Co Jest niesie nam wiele cennych wskazówek, dzięki którym możemy dostrajać się do czystej wibracji bezwarunkowej miłości. 

Aby w naszej przestrzeni pojawił się taki partner, z którym poczujemy się szczęśliwi i spełnieni bezwarunkowo, sami potrzebujemy wejść na odpowiednią wibrację, aby go przyciągnąć. Im bardziej czysta i radosna wibracja, tym większe prawdopodobieństwo, że stworzymy związek, który będzie piękną przygodą i czymś znacznie więcej, niż wzajemnym wchodzeniem w nieprzepracowane programy nadmiarów i braków, np. kata i ofiary, dominacji i uległości, opiekuna i podopiecznego, mentora i ucznia, myśliwego i zdobyczy, itd. Gdy zakotwiczymy się i osadzimy w pozytywnym oraz prawidłowym obrazowaniu różnych pojęć składających się na obraz danej sfery (np. miłości bezwarunkowej, partnerstwa, związku, intymności, czułości, zaangażowania, namiętności, wsparcia, akceptacji, atrakcyjności, małżeństwa, współdziałania, wzajemności, itd.), wtedy mamy szansę wyjść całkowicie poza negatywne schematy własnej przeszłości i poza ograniczające przekonania świadomości zbiorowej na ten temat, tworząc relację opartą na autentyczności, prawdzie, zaufaniu, szczerości, wzajemnym szacunku, zrozumieniu i zdrowym wsparciu. 

Często okresy samotności mają ogromne znaczenie, ponieważ uświadamiają nam naszą postawę wobec samych siebie i wzorce, które zasilają nasze wyobrażenia na temat zalet i wad życia w pojedynkę lub życia we dwoje. Jednak na pewnym etapie rozwoju, potrzebujemy siebie nawzajem. Uzupełniamy się. Jesteśmy dla siebie lustrem. Obie strony relacji są jednocześnie mistrzami i uczniami, niosąc lekcje Światła. To konfrontacja z drugim człowiekiem daje świadectwo, na ile tak naprawdę mamy zdrowe wzorce, a czego jeszcze mamy się nauczyć.

Najczęściej pojawiające się obciążenia blokujące związki to:

CIŚNIENIE, aby „KOGOŚ MIEĆ”

Czy naprawdę wierzysz, że możesz posiadać partnera, miłość, związek, spełnienie, bezpieczeństwo, itd.? „Mieć kogoś/ coś” zamiast „być z kimś” lub „być w jakimś stanie”, to typowy schemat pragnienia własności. Taka postawa sprawia, że będziesz przyciągać osoby i sytuacje, za pomocą których generujesz niedosyt, brak spełnienia, lęk przed stratą, rywalizację o władzę i pozycję w związku oraz trudność w odpuszczaniu tego, co minęło. Iluzja posiadania to wielka lekcja służąca uwolnieniu się z potrzeby ustanawiania własności i władzy nad nią.

Człowiek, który pragnie coś posiadać, w istocie nie może posiąść niczego, a jeśli mu się to uda, będzie to nietrwałe lub podsycane ciągłymi obawami o kruchość i przemijalność. Życie w mechanizmie „jak długo zdołam utrzymać coś w swoim posiadaniu” to oddawanie swojej życiowej energii i uwagi na zasilanie zniekształconych wzorców, poprzez które tak naprawdę odbieramy sobie możliwość doświadczania zdrowego wzorca - pełni w relacjach opartych na niewinnej radości współistnienia, zamiast ją po prostu tworzyć. Chęć posiadania i utrzymania własności skłania nas do ulegania pokusom, szantażowi emocjonalnemu, przymusowi, przyzwyczajeniu oraz często prowadzi do oszukiwania „dla czyjegoś dobra”. W rezultacie miotamy się w iluzji związku, partnerstwa i miłości, a taki układ robi się coraz bardziej toksyczny.    

CIŚNIENIE, aby „Z KIMŚ BYĆ”

Kolejny aspekt. Wiele osób żyje w stanie tzw. parcia na związek, co bierze się m.in. z przekonania, że „samotność jest straszna”. Utożsamianie bycia singlem z osamotnieniem to zniekształcony obraz tego, czym tak naprawdę jest umiejętność bycia samemu we własnej przestrzeni. To sprawia, że trudno nam wykorzystać czas i przestrzeń, które mamy tylko dla siebie i spożytkować ją na samopoznanie, rozwój osobisty, pasję i twórczą pracę ze sobą. Gdy źle się czujemy z samym sobą i nie chcemy za długo przebywać tylko w swoim towarzystwie – w swoim świecie, to dlaczego zakładamy, że druga osoba z nami wytrzyma cały czas i będzie chętnie nam towarzyszyć w drodze przez życie? Jeśli jest w nas brak akceptacji siebie i brak umiejętności czerpania przyjemności z elementu samotni, będziemy przyciągać osoby, które potraktujemy jak zapełnienie tej pustki w nas, ale one nam jedynie uwypuklą lęk przed samotnością i niechęć do samego siebie. Program „muszę z kimś być” to ucieczka od siebie i od prawdy o sobie. Ktoś, kto źle się czuje „we własnej skórze”, nie potrafi na dłuższą metę swobodnie czuć się we własnym towarzystwie. Szuka kogoś, kim mógłby się zająć, zamiast skupiać uwagę na sobie, na kogo mógłby przelać nadmiar uczuć, których sam sobie nie chce lub nie potrafi dać i od siebie przyjąć. To jest brak miłości do siebie i brak zdolności obdarzania siebie uwagą, zainteresowaniem, czułością, akceptacją, troską, zaufaniem, docenieniem, itd. Jednocześnie, właśnie dlatego taka osoba ciągle będzie poszukiwała uwagi na zewnątrz oraz ciągłego potwierdzenia swojej wartości i atrakcyjności. Tak będzie, aż uświadomi sobie, że to wszystko ma sobie najpierw dać sama – od wewnątrz, szczerze, z serca, i z wdzięcznością. Dopiero wtedy, gdy to przestanie być mechaniczne, przestawiamy się na wibrację bezwarunkowej miłości i otwieramy swoje serce na przyciąganie tylko takich osób, które nas szczerze pokochają, docenią i w pełni zaakceptują – na tyle, na ile im pozwolimy i uwierzymy, że na to zasługujemy.

Kolejny program w tym zestawie: „Bo prawie każdy kogoś ma”. To powtórka aspektu pierwszego, mówiąca o tym, że część osób podświadomie traktuje partnera jak własność. Chcą mieć kogoś, zamiast być z kimś. Nowy partner mógłby spełnić także rolę klina po rozstaniu z ex, wedle powiedzenia, że „najlepszym lekarstwem na utraconą miłość jest nowa”. Czy tak jest naprawdę? Dopóki istnieje brak zrozumienia lekcji z poprzedniego związku i trudno jest dać przeszłości odejść, możemy z kolejnymi partnerami powielić stare schematy i utwierdzać się w negatywnych przekonaniach na temat siebie, związku i innych. Takie ciśnienie na „bycie w związku” bierze się też z projekcji, że „mój ex kogoś ma i pewnie jest szczęśliwy, a ja nikogo nie mam”. Na bazie tej iluzji pogłębia się zniekształcenie wzorców, pojawia się także wstyd i niskie poczucie własnej wartości („ja nikogo nie mam, więc wyjdzie na to, że coś ze mną nie tak”), jak również wrażenie braku napędzane potrzebą porównywania się z innymi i pisania w myślach iluzorycznych scenariuszy, którymi się sabotujemy i gnębimy. 

OBOJĘTNOŚĆ

Jest przeciwieństwem ciśnienia. Kompletny brak potrzeby bycia w związku bierze się m.in. z przekonania, że „miłość boli”, „kończy się rozstaniem” a nawet „prowadzi do utraty zmysłów” i „może zabić”, „związki są męczące i wymagają za dużo poświęcenia”. Te zniekształcone i cierpiętnicze wzorce miłości oraz związków skutecznie utrwalane są w świadomości zbiorowej poprzez sztukę, literaturę i wszelkie formy ekspresji audiowizualnej. Dodatkowo, im więcej programów negatywnych w umyśle, tym więcej można nasłuchać się od znajomych i naoglądać w otoczeniu wersji potwierdzających obawy. Jakie przekonania, takie doświadczanie rzeczywistości. W istocie, ten lęk przed zaangażowaniem się pogłębia projekcje i chęć unikania sytuacji, w których zostaniemy zdradzeni, odrzuceni, zranieni, wchłonięci lub ograniczani w jakiś sposób. Kojarzenie miłości z cierpieniem i wyrzeczeniami sprawia również, że trudno nam uwierzyć, iż istnieje związek, w którym moglibyśmy być równie szczęśliwi i stabilni jak w pojedynkę. W tym schemacie nasza przestrzeń i grafik są tak urządzone, że praktycznie nie ma czasu dla potencjalnego partnera. Spędzenie z kimś większej ilości czasu możemy postrzegać jako krępujące i męczące, a nawet jako stratę czasu, ponieważ trudno nam wyobrazić sobie np. co jest lepszego od tego, co najbardziej lubi się robić w pojedynkę, albo jak coś robić we dwoje. Wtedy sama myśl o poświęcaniu czasu drugiej osobie staje się przytłaczająca i w rezultacie odechciewa się inicjowania znajomości, albo utrzymuje kontakty na powierzchownym poziomie. Często dochodzi też do zjawiska krępującej „martwej ciszy” w komunikacji, która utwierdza nas w przekonaniu, że na dłuższą metę jednak lepiej i bardziej swobodnie czujemy się w swoim własnym towarzystwie.   

Ciekawym mechanizmem autosabotażu jest sama w sobie obojętność wobec związku podsycana obserwacją otoczenia, z której wynika, że „więcej z tymi związkami kłopotu niż przyjemności”, że ludzie się kłócą, oszukują, ograniczają i ranią nawzajem. Gdy utwierdzamy się w tym przekonaniu, przyciągamy do swojej przestrzeni jeszcze więcej sytuacji, w których obserwujemy tylko takie związki – nieszczęśliwe, i w których czegoś brakuje. Przy okazji, mamy w ten sposób wymówkę usprawiedliwiającą niechęć i obojętność wobec intymnej relacji z partnerem. Pocieszamy się też w ten sposób, że „z dwojga złego, lepiej być samemu”.    

DOBRE TOWARZYSTWO

Warto również zweryfikować swoje przekonania na temat tego, na ile uważamy siebie i innych za „dobre towarzystwo”. Na ile nasz wzorzec towarzyskości i obraz siebie w towarzystwie jest dostrojony do naturalnych, zdrowych wzorców? Jeśli tworzymy obraz siebie i innych, w którym zawsze nasz temperament, wzorce i potrzeby zbyt różnią się, aby czuć się w swoim towarzystwie wybornie, wtedy używamy tych spostrzeżeń jako argumentów przeciw integrowaniu się z innymi. Różnice stają się problemem, zamiast inspiracją do rozwoju, poszerzania horyzontów i uwalniania się z blokad, poprzez które ciągle coś jest „nie tak”.  

BLISKOŚĆ, INTYMNOŚĆ

Gdy nadajemy zbytnią wagę i ciężar sferze bliskości oraz głębszym uczuciom, intymność uruchamia w nas wstydliwość, nieśmiałość, niepewność i w rezultacie miotamy się w energii braku zdecydowania. Wtedy unikamy flirtów, lub wszystko traktujemy bardzo serio, dopatrując się między wierszami sygnałów i znaków. Tracimy uziemienie, poczucie swobody i radości. Łatwo tracimy rozeznanie i ulegamy emocjom. Trudno nam odróżnić pozytywny biegun namiętności od negatywnego, zauroczenie od miłości, itp. Generujemy projekcje, którymi sami się stresujemy. Podłożem tego wzorca reakcji może być podświadoma korzyść, która polega na wydzielaniu adrenaliny pod wpływem tego, co niepewne, dwuznaczne, mogące prowadzić do silnej euforii, spełnienia lub rozczarowania.  

Gdy jest w nas lęk przed bliskością, często wydaje nam się wtedy, że to, co nie podoba nam się w sobie, i co trudno nam zaakceptować, stanie się wirtualną kością niezgody pomiędzy potencjalnym partnerem a nami. Trudno nam sobie wyobrazić, że to, co dla nas jest wadą, dla drugiej osoby może być urocze, słodkie lub pociągające. Często wykluczamy taką możliwość. Często nie dajemy innym poznać się bliżej i w bardziej intymny sposób, ponieważ poczucie wstydu i skrępowanie jest dużo silniejsze, niż potrzeba zakochania się i dzielenia się sobą z drugą osobą.

Wszelkie mechanizmy odcinające nas od swobody w bliskości mogą stanowić również rodzaj systemu zabezpieczenia przed doświadczaniem zbyt silnych uczuć i pragnień. Obawiamy się, że nie poradzimy sobie z nimi i nas obezwładnią, lub w ogóle nie wiemy jak się z nimi obchodzić.   

PRZYCIĄGANIE I ODPYCHANIE

To mechanizm, który sprawia, że najpierw chcemy kogoś przyciągnąć i być atrakcyjnym dla tej osoby, a gdy to się stanie, nagle odpychamy ją podświadomie, zanim ta osoba odepchnie nas. Oprócz klasycznego lęku przed odrzuceniem, wiąże się to z programami z pakietu autentyczności i zaufania, w tym: „gdy pokażę prawdziwego siebie, to inni uciekną ode mnie”, „muszę udawać kogoś innego, aby mnie akceptowano, aby być atrakcyjnym, lubianym, intrygującym, pożądanym itd.”,  „jestem trudny”, „nikt mnie nie rozumie”, itd. Taka osoba może być postrzegana jako fałszywa, a nawet niebezpieczna. Sprawia wrażenie szpiega, który najpierw uwodzi i mydli nam oczy, aby zdobyć zaufanie, uśpić naszą czujność i zbliżyć się do osobistej przestrzeni, a potem znienacka atakuje, rani, zdradza i odchodzi. W efekcie, inni odsuwają się od takiego człowieka i nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Taka osoba cierpi podwójnie, ponieważ żyje w błędnym kole przyciągania i odpychania. Każdego napotkanego człowieka może podświadomie i obsesyjnie oceniać z perspektywy tego, czy mógłby być jej partnerem, ale szybko okazuje się, że nie. Stopień powagi sytuacji będzie odzwierciedlał osobiste pakiety przekonań, na bazie których podatne osoby będą się wzajemnie przyciągać w celu przepracowania swoich obciążeń. 

NADMIERNE OCZEKIWANIA

Oczekiwania zawsze prowadzą do rozczarowania. Dopóki utożsamiamy marzenia i pragnienia z oczekiwaniami, dopóty może zdarzyć się tak, że nie będziemy potrafili zrealizować marzeń, a możliwość zaistnienia wariantu rzeczywistości uwzględniającego wszystkie nasze preferencje na raz jednocześnie, będziemy postrzegać jako utopię.

Gdy mamy nadmierne oczekiwania wobec siebie, istnieje skłonność do projektowania scenariuszy i wchodzenia w mechanizm „ja wiem lepiej, co myślą inni”. Z tego powodu może nam być trudno pozwolić sobie na to, aby dopuścić do sytuacji szczerych i intymnych, ponieważ mierzymy innych swoją miarą i projektujemy na nich swoje własne myśli, najczęściej te negatywne - pochodzące od trójcy skorumpowanego umysłu - wewnętrznego krytyka, sędziego i kontrolera. Trwanie w programach nadmiernych oczekiwań często wiąże się z narzucaniem swojej woli i głębokim poczuciem braku zadowolenia. Wydaje nam się, że musimy kontrolować innych lub sytuację, aby lepiej nam się żyło. W ten sposób, tracimy zdrowe podejście, punkt Zero - „złoty środek” i zaczynamy wymuszać bieg zdarzeń. To ciśnienie powoduje jedynie komplikacje i jeszcze więcej sytuacji, w których coś idzie „nie po naszej myśli”. Ten brak akceptacji ujawnia, że nie pozwalamy innym być sobą, ponieważ w jakiejś sferze przekonań sami sobie odmawiamy swobody w byciu sobą.

SZANTAŻ EMOCJONALNY

Kolejnym aspektem nadmiernych oczekiwań i jednocześnie najbardziej powszechnym negatywnym mechanizmem, jest narzucanie swojej woli. Gdy pielęgnujemy w głowie obrazek ideału „jak powinno być”, pojawia się potrzeba forsowania swojej wizji poprzez szantaż emocjonalny typu „ty mi tak, to ja tobie tak”, „jeśli zrobisz tak, to ja zrobię tak”. Oczekiwania wobec innych obnażają mechanizm „bo ja chcę” i prowadzą jedynie do konfliktów oraz braku porozumienia. Zaczynamy rywalizować o władzę w związku i wchodzić w pułapkę „jeśli Ci zależy/ jeśli mnie kochasz/ itd., to................”.  To moment, aby zaobserwować swój wzorzec reakcji, sposób stawiania granic i podatność na manipulację, oraz skłonność do generowania sytuacji, w których zmagamy się w relacji (tak naprawdę ze swoim własnym ego, oporem i negatywnym rezonansem).    

Istnieje różnica między radosną i swobodną wizją, w której zasilamy możliwie jak najpiękniejszy obraz, (w którym wyzwalamy najwyższy potencjał w każdej osobie), a potrzebą wymuszania, aby wszystko było, jak w tym obrazie. Zdrowa postawa to akceptacja tego, co jest, bez szantażu emocjonalnego, gdy dzieje się inaczej. Bez potrzeby uzależniania swojego samopoczucia i postawy życzliwej od wyniku przebiegu zdarzeń. Często zbytnie ciśnienie na realizację naszej wizji sprawia, że mylimy akceptację z tolerancją toksycznych schematów. W ten sposób, albo ulegamy złudzeniu, że „będzie dobrze" i trwamy w negatywnym mechanizmie, albo gwałtownie wycofujemy się z układu, ze złością, rozczarowaniem, urazami i poczuciem szkody. Wtedy też trwamy w negatywnym schemacie, ponieważ brak nam neutralności i zrozumienia lekcji Światła, która doprowadziła do zaistnienia konfliktu. 

Związki budowane na szantażu emocjonalnym, często zawierają komponent „ja mam coś, czego ty potrzebujesz, a ty masz coś, czego potrzebuję - możemy sobie pomóc nawzajem”. Jeśli nie ma w takiej relacji nic więcej, to wkrótce partnerzy będą się ze sobą męczyć. Będą ze sobą dla poczucia bezpieczeństwa, z wygody, z przyzwyczajenia, dla pieniędzy, dla iluzji poczucia własnej wartości, itd. Warto zastanowić się co ma z wygodą i swobodą wspólnego monotonia, przymus lub oszukiwanie się? Prawdziwa wolność i komfort relacji dalekie są od takich schematów.    

ZNIEKSZTAŁCONY OBRAZ MIŁOŚCI, ZWIĄZKU i PARTNERSTWA

Większość osób, które mają tylko negatywne doświadczenia na tym polu, lub nie mają wcale doświadczeń, żyje w iluzji przekonań blokujących różne sfery tematu. To może być mylenie pociągu seksualnego z miłością, upatrywanie w drugiej osobie zbawiciela, który uwolni nas od naszych własnych problemów ze sobą i sprawi, że życie będzie radosne oraz ciekawe. Drugim biegunem jest utożsamianie miłości z cierpieniem lub niewolą, czymś co nam odbiera rozum i zmysły, oraz utożsamianie trwałego związku z monotonią i ograniczeniami.

Często obraz miłości zniekształca nam nasze własne podejście do życia, relacji i innych ludzi. Jak możesz poznać kogoś, w kim znów zakochasz się szczęśliwie, gdy obecne są w Tobie przekonania, że „taka miłość zdarza się tylko raz”, „pierwsza miłość nigdy nie rdzewieje”, „tylko raz można tak kochać”, „żadna nie spodoba mi się tak, jak tamta”, „nikogo już tak nie pokocham”, „nie umiem już kochać”, itp. To błędne koło porównań kręci się napędzane iluzorycznym obrazkiem przechowywanym w umyśle. Co daje Ci przechowywanie tego obrazu? Czy widzisz, że takie myślenie jedynie sabotuje otworzenie swojej przestrzeni na nowe, pozytywne doświadczenia? 

Czego potrzeba Ci, aby uwolnić się od mitu najbardziej „romantycznej miłości”? Kto powiedział, że najgorętsze uczucie może zdarzyć się tylko raz, aby zachować swój wyjątkowy i niepowtarzalny status? Każdy człowiek jest wyjątkowy i niepowtarzalny, więc każda relacja również będzie jedyna w swoim rodzaju. Co Ci daje potrzeba porównywania ich ze sobą? Jaką korzyść masz z gloryfikacji przeszłości i zakładania, że przyszłość będzie gorsza?  

POSZUKIWANIE „DRUGIEJ POŁÓWKI”

To szkodliwy mit o miłości i związku, który uderza w wiele punktów na raz. Po pierwsze, pierwotnie jesteś kompletną istotą, a nie jakąś połówką. Jeśli czujesz inaczej, to jest autosabotaż, który wtłacza Cię w iluzję wybrakowania, niekompletności i niedosytu. Nie ma czegoś takiego jak „połówki tej samej Duszy, która rozpołowiła się i teraz trzeba szukać tej drugiej, aby poczuć się kompletnym, szczęśliwym i spełnionym”. Ten wzorzec nie znajduje potwierdzenia w Źródle Wszystkiego Co Jest, jako vector equlibrium (doskonała równowaga). To jedynie iluzja oddzielenia i braku wtłaczająca Cię w ten sposób w abstrakcyjne poczucie braku spełnienia i w potrzebę uzależniania swojego poczucia pełni od spotkania osoby, którą możesz postrzegać jako swoją „połówkę”. Mechanizmy uzależniania swojego samopoczucia od zaistnienia czegokolwiek, należą do podstawowej grupy sabotażu. Dusze i kreacje z programem „połówek” często skazują się na abstrakcyjną tęsknotę i brak spełnienia, jak również rezygnują z pracy ze sobą w jakimś obszarze rozwoju, ponieważ wydaje im się, że jak spotkają połówkę, to ona załatwi za nich to, z czym mają problem. W rezultacie, czekają na wybawcę. Kolejną iluzją, która wylęga się z tych programów, jest wypatrywanie swojej połówki i postrzeganie innych związków Dusz jako grosze, niepełne lub takie, które nie dadzą tego poczucia jedności, zarezerwowanego tylko dla „drugiej połówki”. Funkcjonowanie w takich złudzeniach i blokowanie rozwoju trwa tak długo, aż pozwolą sobie wyjść z hologramu połówek i zaczną doświadczać swojej autentycznej Istoty Światła, jako kompletnej. 

Warto uświadomić sobie, że gdy doświadczamy dualizmu - bieguna Światła i cienia, to z każdym napotkanym człowiekiem wchodzimy w schemat uzupełniających się przeciwieństw, stanowiących wzajemne dopełnienie całości obrazu danego pojęcia lub sfery. Gdy opuścisz iluzję oddzielenia i otworzysz się na jedność, pełnię i kompletność, przestaniesz przyciągać poczucie braku i ułomności. 

BLIŹNIACZE PŁOMIENIE i BRATNIE DUSZE

Kolejnym sabotującym schematem z tej serii, jest ciśnienie na spotkanie „bliźniaczego płomienia" i „bratniej Duszy". W Internecie znajdziemy opisy wyobrażeń, zniekształcone zbytnim pragnieniem doświadczenia mistycznej, wielkiej i nieskończonej miłości. Tym projekcjom ulegają osoby podatne na mechanizm. W tym miejscu, warto ponownie zadać pytanie wprost do Źródła Wszystkiego Co Jest: na ile mój wzorzec bliźniaczych płomieni i bratnich Dusz jest zgodny ze zdrowym, naturalnym wzorcem pochodzącym z Czystego Światła? Na ile moja chęć doświadczenia tego jest czysta i niewinna, a na ile dyktowana nadmiarem pragnień?

Często bliźniacze płomienie to dwie Dusze, które np. doświadczyły narodzin jako bliźnięta, (w jakiejś innej formie, przestrzeni i gęstości), albo przez eony czasu zżyły się ze sobą totalnie, aż z bratnich dusz stały się płomieniami. Łączy je wyjątkowo zażyła więź - połączenie energetyczne, które umożliwia wgląd i pełne wzajemne odczuwanie siebie nawzajem. W rzeczywistości są dla siebie lustrem, dopełnieniem przeciwieństw i w swej wędrówce poruszają się ruchem spiralnym (dwie sinusoidy, które regularnie przecinają się w pewnych miejscach), ale większość ich drogi jest odbiciem - dłużej idą osobno i oddalają od siebie, po czym zbliżają się ponownie i stykają na chwilę. To jest jak symetryczny taniec synchroniczny. Z tego powodu, związki z bliźniaczymi płomieniami są określane jako trudne, bardzo intensywne i nieziemskie. Te Dusze zawsze łączy sentyment i głębia uczucia ponad podziałami, bez względu na to w jak dramatycznej relacji i układzie się znajdą. Bardzo trudno je tego pozbawić na głębszym poziomie, choć otoczenie często stara się, by nastawić je przeciwko sobie. Często płomienie mają programy na testowanie swojej wytrzymałości i trwałości relacji pod względem lojalności wobec siebie i zaufania, że wszystko dzieje się dla Najwyższego Dobra. Ich drogi zwykle krzyżują się pod wpływem głębokiej potrzeby uzdrawiania w sobie najgłębszych dysharmonii, lęków, blokad i zniekształceń we wzorcach. Jednocześnie są to spotkania na poziomie mistrzowskim - burzliwe, pełne sprzeczności, w scenerii dotykającej skrajnych emocji. Bliźniacze płomienie przekazują sobie dar lekcji Światła i szybko rozchodzą się, by kiedyś ponownie przeciąć swoje ścieżki. Wyjątkowe połączenie daje im (na wyższych poziomach) poczucie wieczności, bezkresu tego symetrycznego tańca. Nie są to jednak dla siebie partnerzy do układania sobie z nimi życia.   

Jeśli spotkanie takich osób działa dla Twego Najwyższego Dobra, na pewno je spotkasz i to nawet kilka pod rząd. Istnieje wiele rzeczywistości, płomieni też może być wiele. Wszystko zależy od Twoich przekonań i motywacji - intencji doświadczania. Jeśli będą 100% czyste, rozpoznasz bliźniaczy płomień i lekcje, po które się zetkniecie. Jeśli kieruje Tobą wyłącznie chęć doświadczenia telepatycznej więzi i zdolności do przenikania siebie na wszystkich poziomach, czas rozstania z bliźniaczym płomieniem będzie bardzo trudny i oparty na lekcji zachęcającej do przepracowania skłonności do życia w złudzeniach, do przywiązywania się i poczucia straty.   

SPEŁNIONA KOBIETA i SPEŁNIONY MĘŻCZYZNA

„Zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna”. „Prawdziwa kobieta to taka, która jest matką”. Istnieje przekonanie w zbiorowej świadomości, według którego jak ktoś nie ma rodziny i dzieci, to „coś z nim nie tak”, jest ułomny, niespełniony i jakby niepełnowartościowy jako członek społeczności. „Pewnie jest homo, albo psychiczny, albo ma trudny charakter”. Tego typu stwierdzenia zasłyszeć możemy niestety dość często. Wobec takich presji, wiele osób żyje w przymusie znalezienia partnera i w iluzji, że to uczyni z nich osoby kompletne, oraz zapewni akceptację rodziny i otoczenia. W ten sposób, małżeństwo staje się instytucją i umową opartą na wzajemnych iluzorycznych korzyściach, zamiast owocem Miłości opartym na autentycznym uczuciu partnerów.   

Pod wpływem tego typu schematów, wiele osób żyje w przekonaniu, że do poczucia pełni i „normalności” potrzeba drugiej osoby. W ten sposób, stają się podatni na mechanizmy obniżające poczucie własnej wartości jako jednostki. W związku upatrują jakości, które ich dowartościują. Gdy to się nie dzieje, lub gdy związek się rozpada, pojawia się dramat. To lekcja Światła, której celem jest uświadomienie sobie, że prawdziwe poczucie własnej wartości buduje się w samym sobie, w oparciu o własną wewnętrzną siłę i suwerenność, zamiast opierając się wyłącznie na kimś. Uzależnianie swojej siły i pewności siebie od drugiego człowieka prowadzi do sytuacji, w których pojawiają się mechanizmy lękowe, gdy jesteśmy w pojedynkę. Często tracimy wtedy również motywację do działania, „bo dla kogoś mi się chce, a dla samego siebie już nie”. Trwała i autentyczna stabilność emocjonalna jest wynikiem wiedzy o swojej naturze i chęci, aby być w dobrej formie psychicznej, bez względu na status matrymonialny, obowiązki czy inne zewnętrzne motywatory. To stan, w którym doceniamy dar życia i umiemy żyć w równowadze relacji - być dla samego siebie tak samo, jak być dla innych, bez wywyższania jednego stanu ponad drugi. Przepracowanie blokad, które utrudniają nam bezpośrednie połączenie się z wewnętrzną siłą, pozwala odzyskać samodzielną chęć i radość istnienia.      

BRAK PRZESTRZENI

Pokrewnym rodzajem energii, która może wykończyć związek i spowodować, że partner zechce odizolować się, jest narzucanie się ze swoją osobą i koncepcją miłości, która osacza. Jeżeli wierzysz, że „Twoje życie bez partnera byłoby bez sensu”, „żyjesz dla niej/dla niego”, „cały czas o niej/o nim myślisz, gdy jesteście oddzielnie”, wtedy możesz mieć pewność, że masz skłonność do obsesji i Twoja postawa wymaga gruntownej przemiany. Ten mechanizm zasilany jest m.in. przywiązaniem, o którym można powiedzieć, że oprócz pożądania, jest jednym z najsilniejszych tzw. „wewnętrznych demonów”. To określenie dobitnie odzwierciedla siłę zniewolenia, która steruje naszą życiową postawą, gdy uzależniamy się od partnerów poprzez obsesyjność, czy nadmiar namiętności, którą utożsamiamy z miłością. Brak umiejętności odczuwania radości i miłości dla życia samego w sobie oraz brak zdolności tworzenia własnej przestrzeni i czerpania pełnej przyjemności z korzystania z niej (np. poprzez energię namiętności wyrażanej pasją), prowadzą często do odczucia wyobcowania, porzucenia, odrzucenia i poczucia samotności, generując kolejne negatywne przekonania utrzymujące nas w poczuciu braku spełnienia.   

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDÓW W RELACJACH?

1. Zanim zaczniesz budować związek, zbuduj siebie.

Marzysz o zdrowym, trwałym i stabilnym związku? Zastanów się, na ile jesteś osobą zdrową, stabilną i wolną od uzależniania się od innych, oraz wolną od przekonań, które mogłyby zniweczyć Twoje marzenie? Czy Twoje poczucie własnej wartości jest stabilne? Czy masz zdrowe definicje miłości, namiętności, bliskości, związków, partnerstwa, współżycia, uwagi, równowagi dawania i przyjmowania, itd.? Czy naprawdę szczerze wierzysz, że na obecnych programach przyciągasz do swojej przestrzeni jedynie autentyczne osoby o 100% czystych intencjach i zdrowej życiowej postawie? A może chęć bycia w związku odzwierciedla jedynie Twoją wewnętrzną potrzebę ukojenia bólu w sercu, zapełnienia pustki i stłumienia negatywnych emocji, które w sobie nosisz?

2. Mów wprost.

Często ukrywamy swoje uczucia, nie mówimy o swoich potrzebach, albo owijamy w bawełnę. Wolimy, aby druga osoba domyśliła się, o co nam chodzi, a najlepiej czytała w naszych myślach.

Innym aspektem jest fakt, że każdy z nas ma inną świadomość, wzorce, odbiór oraz rozumienie słów lub gestów. Dlatego mów wprost i bezpośrednio, jeśli masz wątpliwości, czy inni zrozumieją Twoje intencje. Jeśli czegoś chcesz - poproś. Jeśli Ci źle, wyznaj to. Jeśli Ci dobrze, również o tym powiedz. Im bardziej szczerze, naturalnie i bezinteresownie wyrażasz siebie, tym więcej naturalności i bezinteresowności wyzwalasz w innych. 

3. Przestań szukać partnera.

Sam się pojawi, gdy będzie w Tobie gotowość i otwartość na związek. Niektórzy są lekcją. Stań się takim człowiekiem, dla którego partner pojawi się jako przyjemność zamiast przestrogi. Przestań patrzeć na każdą osobę, jak na kandydata do związku (lub gorzej - do małżeństwa). Otwórz się na towarzyskość, luźne znajomości i przyjaźnie. Miej czyste intencje i otwarte serce. Rozwijaj się, ciesz się życiem, odczuwaj wdzięczność za cud istnienia, realizuj pasję, odnajdź spełnienie w sobie, a być może spotkasz kogoś, kto w doskonały sposób wzbogaci Twoją własną miłość, radość istnienia, życzliwość wobec świata i wdzięczność dla wszelkiego stworzenia. 

4. Przestań nadmiernie idealizować, oceniać i krytykować.

Czasami mamy takie wymagania, że spotkanie partnera, który ucieleśniałby to wszystko, graniczy z cudem. Gdy pozbędziesz się oczekiwań i nastawisz swoje serce na wszystko, co najlepsze, wtedy stanie się prawdziwy cud - możesz spotkać człowieka, który pozytywnie zaskoczy Cię, przejdzie Twoje oczekiwania i zmieni Twoje postrzeganie świata. Przestań walczyć o władzę w związku, kontrolować i manipulować. Porzuć złudzenie, że najlepiej będzie „po twojemu”, a zrobisz w swojej przestrzeni miejsce na to, by alternatywne opcje mogły zadowolić Cię tak samo, a nawet jeszcze bardziej. Przestaniesz też przyciągać osoby, które narzucają Ci swoją wolę i warunkują swoją postawę od tego, czy ulegniesz ich naciskom i spełnisz ich oczekiwania. Prawdziwe partnerstwo to wolność od idealizowania i narzucania sobie czegokolwiek. Pozwól sobie być sobą. Pozwól innym być sobą. Oto sedno akceptacji tego, co jest. Ta wolność sprawia, że przyciągamy jedynie takie wibracje, które umożliwiają konfrontację w atmosferze wzajemnego szacunku, miłości bezwarunkowej, życzliwości i wsparcia. 

5. Uwolnij się od iluzji, że tylko z kimś będziesz szczęśliwy.

Szczęście i spełnienie jest stanem umysłu, a nie stanem posiadania. Nie można posiadać szczęścia, miłości, partnera. To nie są rzeczy do zdobycia. Dopóki uzależniasz swoje poczucie szczęścia i spełnienia od czegokolwiek, dopóty ciągle będzie Ci czegoś brakowało do pełni szczęścia. Nawet, gdy to zdobędziesz, albo poczujesz rozczarowanie i niekompletność, albo lęk przed stratą tego, co daje poczucie spełnienia. Rzecz w tym, aby docenić to, co jest i nauczyć się w pełni czuć w sercu wdzięczność za każde doświadczenie. To umiejętność postrzegania lekcji Światła. Wtedy nasza przestrzeń otwiera się na więcej takich doświadczeń, za które możemy być wdzięczni, i które sprawiają nam radość, rozniecając wewnętrzny płomień szczęścia. To właśnie połączenie z wewnętrzną mocą i radością istnienia sprawia, że inni widzą nas jako atrakcyjnych i chcą z nami przebywać. Przestań czekać na kogoś, kto ma Cię uszczęśliwić. Przełam stare schematy myślenia, które przestały Ci służyć i zacznij odkrywać, co oprócz związku sprawiłoby Ci radość.  

6.Zajmij się sobą!

Naucz się swobodnie przebywać w swoim towarzystwie, a wtedy inni ludzie chętniej będą spędzać z Tobą czas. Naucz się interesować sobą, a wtedy dla innych staniesz się bardziej intrygujący i warty uwagi. Osoby, które potrafią zająć się sobą, często mają pasję i zainteresowania, przez które wydają się dla innych bardziej atrakcyjne. Poza tym, tacy ludzie żyją własnym życiem, mają częściej jasno określone cele i granice, są mniej skłonni do obsesji na punkcie drugiej osoby i do nadopiekuńczości, posiadają też mniejsze inklinacje do wikłania się w toksyczne związki. 

Miej wiarę w to, że jesteś dobrym towarzystwem dla innych, a pozwolisz sobie na więcej zaufania i przyjemności z relacji towarzyskich. Dopóki utożsamiasz się z kimś, kto jest nudny, sztywny, osaczający, obojętny, szalony, głupi lub jeszcze „jakiś taki, że na dłuższą metę inni woleć będą inne towarzystwo", ten schemat będzie przyciągał sytuacje będące okazją do uzdrowienia swojego obrazu siebie w relacjach.  

7.Odpuść!

Przestań koncentrować swoje myśli wokół miłości, seksu i związków. Daj sobie uwagę, która dotąd skierowana była na innych. Bądź miłością. Bądź dla siebie takim przyjacielem, jakiego chcesz spotkać i miłością, jakiej pragniesz doświadczyć. Zauważ swoje obecne relacje, zaobserwuj wzorce z poziomu Źródła i wyciągnij wnioski. Zbuduj w sobie czystość intencji i poczucie zdrowej równowagi dawania oraz przyjmowania. Porzuć desperację i nadmierną potrzebę dzielenia się sobą. Wprowadź więcej swobody i naturalności, które wolne są od ciśnienia, presji i nadmiernego rzucania się w służbę innym. Przestań uciekać od siebie w przestrzeń innych ludzi. Gdy to wszystko odpuścisz, zrobisz więcej miejsca na wzorce zdrowe, które przyciągną do Twojej przestrzeni relacje oparte na zrównoważonych zasadach.   

8. Zmieniaj się dla siebie, a nie dla kogoś.

Zmiany, których dokonujemy dla kogoś, rzadko są trwałe i autentyczne. Gdy zabraknie tej osoby, może nam być trudno utrzymać postanowienia, ponieważ wychodziły one z innej potrzeby, niż nasza świadoma, samodzielna i wewnętrzna potrzeba Duszy w sercu. Jeśli zmiany były motywowane jedynie pragnieniem ułożenia stosunków w relacji, to możemy szybko utracić sens działania i mogą pojawiać się roszczenia i rozczarowania. Dopóki „próbujesz” i „starasz” się dla kogoś, motywacja tych działań obciążona jest wzorcem o znacznie obniżonej pozytywnej sile sprawczej. Może to prowadzić do odczucia trudu, poświęcenia, wyrzeczeń, a nawet porażki. Zmiana ma sens i jest prawdziwa, gdy naprawdę masz potrzebę zmienić coś dla samego siebie. Natura nie stara się i nie próbuje. Robi swoje.      

9. Pozwól sobie odczuwać głęboko i namiętnie.

Gdy dostroisz się do zdrowego wzorca połączenia z głębszymi uczuciami i dasz im swobodnie przepływać, odkryjesz czym tak naprawdę jest namiętność, a czym miłość. Dzięki namiętności odkryjesz swoje autentyczne marzenia i pragnienia. Pozwolisz sobie na to, aby radość i pasja zasiliły Cię w chęci, entuzjazm, cierpliwość i motywację do działania. Dzięki miłości znajdziesz sposób, aby każdą sytuację rozwiązać uczciwie, łagodnie, asertywnie i dla Najwyższego Dobra. Znajdziesz inspirację i optymalne rozwiązania, które pozwolą Ci wyrazić i przekazać swoje uczucia w najbardziej odpowiedniej oprawie. Staniesz się osobą dojrzałą emocjonalnie, zachowując w sobie pierwiastek niewinnej, dziecięcej radości istnienia. Przestaniesz odczuwać zagubienie w temacie uczuć oraz ich intensywności. Pozwolisz sobie doświadczać euforii i namiętności pochodzących wyłącznie z bieguna Światła, bez potrzeby generowania negatywnych odmian, należących do bieguna cienia. Nauczysz się bez żalu porzucać to, co przestało Ci służyć i wybierać to, co pasuje do muzyki, która gra Ci w Duszy.       


Inne teksty, które mogą Was zainteresować (kliknij w tytuł, aby przejść do treści artykułu)

Wzorce uwagi. Dyspozycja życiową energią

Mity o pozytywnym myśleniu

Zasady naturalnego prawa

Fałszywy obraz wpływu ciał niebieskich

Pomiar wibracji (potencjału energetycznego)

Mechanizmy autosabotażu pracy z przekonaniami

Kryzys w pracy z przekonaniami

Pisanie listów i wiadomości jako forma indukcji i uwalniania emocji










Katarzyna